Translate

wtorek, 28 września 2010

W blasku świecy...

Dziś bardzo krótko:)Są dni kiedy marzy się o wieczorze w ładnym otoczeniu...wannie pełnej piany i spokoju:).Ps.Jesteście dobrymi duszkami:) bez naprawy zaczęły znów się wgrywać zdjęcia:)Zdjęcia w blogu Miejsce na Ziemi,pozdrawiam wieczorowo...:)

niedziela, 26 września 2010

Jesiennie.....

Wieczory coraz dłuższe...dobra książka..czasem wspomnienia umilają ten czas......Antyki ,starocie jak już wiadomo,to moja pasja,nie myślałam ,że jako młoda dziewczyna dostanę prezencik od losu.Uwielbiałam antyczne meble od zawsze,zazdrościłam będąc młodą dziewczyną umiejętności ich odrestaurowywania,z lekką nutką zazdrości.patrzyłam na domy  gdzie nagle pojawiał się mebelek inny od wszystkich:)Ze zgrozą obserwowałam wyrzucanie na śmietnik,rąbane siekierami ,zamalowywanie. takich przedmiotów.Ach...ktoś wyrzucał z drugiej strony, ja  brałam z drugiej. Gdy nauczyłam się odnawiać meble z wielka pasją zaczęliśmy je zbierać,każda okazja była dobra, aby pójść  na starocie:) Pamiętam te wyprawy z plecakami do...Bieszczadzkich chat,czasem prezenty od znajomych.Pokieraszowane to to było,powyginane,poszczerbione, ale mnie ogromnie cieszyły.Gdy już zaczełam zarabiać,często odwiedzałam Desę.Pod arkadami ,w kamienicy na rynku,mieściło się zaczarowane miejsce.Mogłam tam spędzić cały dzień. I właśnie  jednego dnia,poszłam  tam.Już nie pamiętam czy nacieszyć oczy,czy coś kupic.Podchodzę do drzwi a ...na ziemi stoi mała toaletka,rama owalna,uczepiona na dwuch rzeźbionych palikach. Szuflada z malutką mosiężną rączką,Zdziwiłam sie,dlaczego ona tu jest,nie w srodku??Weszłam do Desy,byla tam pani, która dobrze znałam,wtedy sprzedawała tam te piękne rzeczy,dzis jest wlascicielką. Krecę sie krecę,język mnie swieżbi aby zapytać. Wreszcie zdobyłam sie na odwagę i pytam.. Ku mojemu osłupieniu pani oznajmia,Może pani ją zabrać,ktoś przyniósl i tak sobie stoi już od 3 dni ,my jej nie weźmiemy.I tak... zostałam wlascicielką toaletki:) Po jakimś czasie przywróciłam jej blask i wiele lat byla ze mną,kazdego dnia rano. Dzis jej już nie ma.....Ot takie wspomnienia w jesienne wieczory....serdecznie pozdrawiam:)wieczorowo

czwartek, 23 września 2010

Radość...

Mała prywata....ale to zwykla radość jak...po tylu latach marzenie mamy sie spełnia...dla mnie od zawsze film to magia....a teraz w tej magii mogę widzieć kogoś bardzo miłego sercu;)

Ślub na niby...wzruszenie prawdziwe:)

Wczoraj odbył się ślub mojej córci...na niby:)ale wzruszenie mamy...prawdziwe:):) Warto marzyć,warto stawiać marzenia na pierwszym miejscu,ja to już wiem;):)serdecznie pozdrawiam.

poniedziałek, 20 września 2010

Małe ocalenie......

Dziś jakoś tak wieczorkiem...się nudzę,jak nigdy:) z  tego powodu...zabrałam aparat do kuchni,owoce i moją kochaną figurkę;)Już dawno miało jej nie być;)Trafiła do nas w opłakanym stanie. Lew nie miał ogona,Pani pół twarzy,coś tam jeszcze brakowało....ale zawziełam się:)wszystko podorabiałam..pomalowałam i..JEST.Od paru lat grzecznie na komodzie ozdabia mieszkanko:):)to takie wspaniałe uczucie i radość ocalać COŚ od zapomnienia....Całkiem nie dawno usłyszałam od kogoś...że artyści,sztuka...malarze..mogli by NIE ISTNIEĆ,o mało nie dostałam zawału na te słowa:):):)

niedziela, 19 września 2010

Skończyłam...

Wczoraj skończyłam odnawiać mebelek...tym razem dla mnie do sypialni:)Pozwoliłam sobie pstryknąć dziś kilka zdjęc:)teraz zajmuje się ceramiką,na odnawianie mebelków mało czasu zostaje,ale...czasem  udaje się:) Pozdrawiam wieczorowo:) Zdjęcia w blogu miejsce na Ziemi Ps....Dorotko....bardzo się cieszę,ze mnie odwiedziłaś:)miło spotkać krajankę:):) i...pokrewną duszę:)

Sentymentalnie....moje rodzinne miasto...

Nie wiem z jakiego powodu dziś myślę o moim rodzinnym mieście....czyżby mała tęsknota:) Niesamowite jest to w życiu,że los,marzenia ,pchają Nas w daleki Świat,ale sentyment do naszego rodzinnego miejsca pozostaje.Tęsknota za rodziną,znajomymi,przyjaciółmi,jest niezmienna:)Przemyśl ,to urocze miasto pełne zabytków i..kościołów:) Miasto o które bili się w dawnych czasach Polacy,Węgrzy,Austryjacy. Przemyśl, to słynna Twierdza i Forty. Przemyśl, to bliskość Krasiczyna (w którym jest przepiękny zamek) Lwowa i Bieszczad.Przemyśl,to rzeka San,plynąca w dolinie dokładnie, po środku miasta.To, że myślę dziś o moim mieście,to sprawka Chaty Magoda:)uwielbiam gościć w ich progach.Tyle razy  Bieszczady były odwiedzane przez nas,teraz jest ciut dalej z Krakowa:)Pozdrawiam niedzielnie.leniwie i cieplutko:):)a dzis zwłaszcza mieszkańców Bieszczadzkiej Magody:):):)

Krasiczyn z dalszej perspektywy:)

Piękny Krasiczyn:)

sobota, 18 września 2010

Śniadanko to siła ....

Tak mówią....oj różnie to bywa..Zwłaszcza w tygodniu,kiedy człowiek wyskakuje  z łóżka ,jak z procy:)Wszystko w pospiechu i......zapomina się o nim;)zwłaszcza ja:)w pracowni czas mija szybko i o śniadaniu przypominam sobie na....kolacji;):):)ale gdy przychodzi czas wolny....to czysta przyjemność,delektować się tym co się lubi:)::):)Dziś czeka mnie większa przyjemność ,od wszystkich śniadań Świata:)spotkanie przy kawce z moją córką. w ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie przyjaciół serialu Majka,oczywiście byłam...zrobiłam niespodzianke mojej córce:)Najwspanialsze bylo to.....ze nie patrząc na reporterów i tlum ludzi...gdy mnie zobaczyła:)a jakimś cudem znalazłam się przy barierce:)krzyknela MAMUSIA!objęła przez barierkę..i dala siarczystego calusa:):):)cudne uczucie....nie zapomnę tej chwili do końca życia:) A dziś już tylko we dwie....i takie chwile uwielbiam najbardziej:)Pozdrawiam serdecznie ze słonecznego Krakowa!ps.parę zdięć ze spotkania na Rynku w Miejscu na Ziemi:)

piątek, 17 września 2010

Sielsko...anielsko...cudownie!

Ach...zatęsknilo mi się już za słoneczkiem i niebieskim niebem i za....wycieczkami!Podróże to moja pasja. Nie ma znaczenia czy...idę za róg kamienicy...czy znajdę się na drugim krańcu Świata!. Czy znajdę się w drewnianej chacie,czy pałacu:)Uwielbiam ten stan podniecenia,oczekiwania,czasem zdumienia jak odkrywam nowe swiaty,zapachy,ludzi:). Ciągle i niezmiennie zdumiewa mnie piękno które nas otacza. Tyle już widziałam,a drugie tyle chciała bym zobaczyć:)Cudowne uczucie,otworzyć mapę i....pomarzyć,ze kiedyś TAM będę:)lub z dumą powiedzieć,TAM byłam:) Jest taka fajna zabawa...zadajemy pytanie:) na co...wydała byś wszystkie pieniądze:)i nie załowala:)???ja...na PODRÓŻE)uważam,ze już w innych bytach:) pozostaną w nas wspomnienia ludzi i....Miejsc:) Zapraszam....odpowiedzcie na to pytanie:)::) bardzo jestem ciekawa Waszych odpowiedzi:)serdecznie pozdrawiam w piątkowy wieczór,a na deserek parę zdjęć z doliny w Ojcowie,urokliwe miejsce z pięknymi chatami,sielsko,anielsko...czyli tak jak lubię:):) i mam do niej bardzo blisko:)zdjęcia w Miejscu na Ziemi:)

środa, 15 września 2010

Przedmioty pozostają....

Długie wieczory często nastrajają mnie do różnych przemyśleń. Zawsze zdumiewało mnie to...ze rzeczy pozostają,a...człowieka nie ma.....Jakimi kruchymi stworzeniami jesteśmy..Takich pamiątek mam wiele. Jedną z nich są dwie łyzki do sałatek,które otrzymałam od mego teścia,wiedział jak bardzo lubię starocie i....gdzieś w zakamarkach swojego domu znalazł te cudeńka. Dziś są pamiątką wielką po tym wspaniałym człowieku. Pozdrawiam wieczorowo,trochę w melancholijnym, nastroju....:):):)ale tak już mam,kiedy szybko wieczory zapadają...

Cudowny prezent...

Milo jest być obdarowanym....zwłaszcza przez kogoś kogo znamy tylko wirtualnie.....mam swoje miejsce także na Deccori,poznałam tam  mnóstwo cudownych ludzi o wrażliwości podobnej do mojej:) Tak sobie tam tworzymy galerie,piszemy do siebie,wymieniamy poglądy na różne tematy. Dziś niespodziewane otrzymałam prezent z drugiego krańca Polski:) Jest taka jedna kobietka w Sopocie,która na szydełku wyczynia cuda:)....Od dzisiaj jestem posiadaczką jednego z nich,małe serduszko:)już znalazło miejsce w kuchni na moim wiekowym kredensie:):):)zdiecia tradycyjnie w Miejscu na Ziemi:)pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających ten mój mały świat:):)

wtorek, 14 września 2010

Jak to dobrze....

Jak to dobrze,że mamy pasje;)Bez nich,nasze życie nie miało by smaku...nie ma znaczenia co jest dla nas pasją, dla jednego sztuka,dla innego taniec,ktoś znajdzie pasję w sporcie,inny w zbieraniu znaczków:) Małe, czy wielkie , przynoszą radość,nadają smaku,każdemu z naszych dni.Jedna z wielu jakie mam jest...zbieranie dawnych przedmiotów. Uwielbiam wyobrażać sobie gdzie te rzeczy dawniej mieszkały,czego były świadkiem,co słyszały,każdy z tych przedmiotów,nie jedno by opowiedział. Za tymi rzeczami stoją losy ludzkie,radości,dramaty,więc warto zachować je dla innych...Dzis tylko kilka słów,po pracowitym bardzo dniu,juz tylko marzę o śnie...zdiecia w Miejscu na ziemi:)pięknych snów życzę:)

niedziela, 12 września 2010

Cenniejsze od skarbu...

Idą przez moje życie wraz ze mną.Są w chwilach szczęścia,są w chwilach smutnych. Przypominają o wielkiej miłości ,która narodziła się gdy miałam 17 ście lat...Przypominają o dnu,kiedy czułam się najszczęsliwszą kobietą na Świecie ,bo u mego boku stał Ktoś dla mnie bardzo ważny ,kto wie czy nie najważniejszy w moim życiu.Moje rękawiczki ślubne.Jedno mnie bardzo zdumiewa,że mimo upływu 25lat,wciąż są białe jak śnieg:)Przypominają  mi o wszystkim-Małym stresie,wyszukiwaniu materiału na suknię do ślubu cywilnego:)miala być w stylu Hiszpańskim,czerwona jak maki i taka była,wreście zdobyłam chusty czerwone z atłasu i właśnie z nich powstała.   Przypominają o pięknej sukni do ślubu kościelnego,wypatrzonej w komisie,a jakby  przeniesionej z dziewiestnastego wieku.Przypominają o białych  szpilkach,które przywiozła mi siostra z ..Krakowa,które teraz stalo sie moim miejscem na Ziemi:)Tyle wspomnień....i jedne białe rękawiczki:).ps zdiecia w miejscy na Ziemi

sobota, 11 września 2010

To miał być zwykły dzień....

Tam 8sma rano,u nas 15sta...wróciłam z pracowni i zabrałam się do lepienia pierogów. Mąż,córcia byliśmy wszyscy w domu.Nucę sobie pod noskiem..jestem szczęśliwa,wesoła i nic nie zapowiada tego co za chwilę usłyszę.Nagle- CHOĆ choć szybko!!samolot uderzył! Zostawiam wszystko na stolnicy,nie wycieram rąk z ciasta...wbiegam do pokoju,zaniepokojona dziwnym zachowaniem mego męża.. Od progu na ekranie telewizora widzę palącą się wierze,słyszę co mówią reporterzy....patrzymy. Jaki straszny wypadek mówię....minuty uciekają i wtedy na naszych oczach..drugi samolot wbija się w drugą wierze,serce zaczyna bić mocniej,teraz już wiem TO NIE WYPADEK to NAPAŚĆ. Wszystko przestało mieć znaczenie,obiad poszedł w zapomnienie. Jak weszłam do pokoju w połowie dnia,tak z tymi brudnymi rękami z mąki i ciasta ,zostałam do wieczora. Patrzyłam i patrzyłam na  ekran telewizora,wciąż nie mogąc uwierzyć w to co widziałam ...od  tego czasu minęło 9 lat. Skłamała bym mówiąc,ze myślę o tej tragedii codziennie,lecz w taki dzień jak dziś,wszystko wraca...

Leżał sobie taki biedny...

Od 20 lat zbieramy starocie,to moja pasja,po części mój zawód. Zaczęło się od..starego zniszczonego budzika,z latami przyszły lampy naftowe,bibeloty,obrazy,meble.Rzeczy tym bardziej cenne ,nie w sensie dosłownym,ale cenne pod względem wspomnień, jak do nas trafiały. Kupować w Dessie ,to proste,też się przydarzało,ale najbardziej cieszyły te..przywiezione z Bieszczad,wyszperane na strychach,małe prezenty od ukochanych ludzi,kupowane na targach staroci,małych bazarach:)Jednym takim małym cudem jest,naszyjnik. to bylo dość dawno.Świtem, rankiem ,jeszcze w moim rodzinnym mieście pobiegłam sobie na taki targ,wtedy mozna było wypatrzeć tam cudne rzeczy za naprawdę małe pieniądze. Taka wyprawa dla mnie była zawsze przygodą ,co znajdę?wypatrzę?przyniosę szczęśliwa do domu;)Chodzę sobie i chodzę i w pewnej chwili zobaczyłam stare szale z przepięknych materiałów,nie nosiłam ich nigdy,ale często wykorzystywalam do ozdoby domu,szyłam poduszki,lambrekiny do okien itd.pochylam się i tak sobie odkładam jeden,drugi....gdy podniosłam do góry ostatni który leżał,zobaczyłam pod nim.....naszyjnik,małe cudo,zlote,ale ani grama w nim złota,perełki,nieprawdziwe...i co z tego:)jak jest pięknym przedmiotem wykonanym dawno temu;)I tak oto zostałam posiadaczką tego małego cuda:)które teraz gdzieś tam sobie przechowuje w zakamarkach skrzynki na biżuterię,od czasu do czasu wyciągam go i..uśmiecham się na wspomnienie tego naszego pierwszego spotkania:) zdiecia w Miejscu na Ziemi

piątek, 10 września 2010

Nie mogę...:)

Nie mogę mieć Amora i Psyche...więc zbieram małe  rzeczy z alabastru. Ta kolekcja jest coraz większa,przedwojenne drobiazgi ,które cieszą moje oczy;)słonik...pojemniczki..przycisk do papieru...dzbanek.Z każdą tą rzeczą łączy się jakieś wspomnienie:)ale o tym opowiem innym razem.:)...zdiecia w blogu Miejsce na Ziemi,pozdrawiam jak zawsze serdecznie,miłego wieczorku:)

czwartek, 9 września 2010

Amor i Psyche...

Opowieść poniżej...

Spotkanie po latach....

LEKCJA ...siedzi trochę znudzona, z opartą głową na ręce,juz nie może doczekać się dzwonka. A teraz drogie dzieci(dzieci:)a mamy po..17lat)myśli.Drogie dzieci, chce wam pokazać jedną z piękniejszych rzezb...zobaczcie.Podnosi wzrok,to co widzi zapiera jej dech,biały marmur,bielszy od najbielszego śniegu,anioł pochylony nad kobietą. Ona z czułością podnosząca ręce do góry.Tyle w tej rzeźbie piękna,,miłości,nie mówiąc o kunszcie wykonania.Wie już, że  ta rzeźba zapadnie jej gdzieś w zakamarki duszy i..zostanie tam na zawsze. Dzwonek,koniec lekcji,pierwszy raz  oddała by wiele ,aby tak szybko nie dzwonił.  PO LATACH-Paryż,Luwr...chodzi po komnatach jak Alicja w Krainie czarów,staje przed rzeźbami,obrazami i myśli,przecież się o tym uczyłam..to przecież znam. Sztuka stała się rzeczywistością ,zaklętą w kamieniu,lub namalowana farbą,to nie jest  już kartka zadrukowanej książki ze zdięciem.Zachwyt...to czuje całą sobą.Następna i następna komnata......stoi po środku jednej z nich,gdy nagle czuje nieodpartą chęć aby odwrócić głowę..robi to....Minuty mijają,ona patrzy i oczom nie wierzy,nieopodal wejścia na postumencie stoi JEJ rzeźba...jeszcze piękniejsza niż na pożółkłych kartkach książki o Historii Sztuki....ps.AMOR I PSYCHE,ANTONIA CANOVY

środa, 8 września 2010

W moim domu mieszka królewna...

Milość do zwierząt pojawiła się bardzo wcześnie,nie mogłam przejsć obojętnie kolo małego kotka,pieska czy innego zwierzączka:) Moi rodzice  mieli ze mną dopust boży;) wszystkie przynosiłam do domu,karmiłam,pilnowałam robiłam wiele aby były szczęśliwe:) wiedziałam ze jak dorosnę w moim domu takie słodkie  kochania będą zawsze. Kotków było wiele....były żółwie,chomiki,króliczek,dwie papugi Jacek i Agatka:)Ale z nimi mieszkał ktoś najbardziej   bliski naszym sercom..Astor:) ogromny wilk o cudownym sercu. Był z nami ..14 lat...rok temu żegnałam go z płaczem i po tym co przezyłam,nie bede juz więcej miała innego pieska:(był wspaniałym psem,którego mąż przyniósł zawiniętego w szalik..miał wtedy trzy miesiące.../.nogdy nie zapomnę mego wiernego  towarzysza życia.....teraz prym wiedzie Milenka,adoptowana  koteczka z Krakowskiego schroniska:).....słodka i przekochana,jakby chciała całą sobą podziękować nam, za to że stworzyliśmy jej dom:):) Zdiecia Astora i Milenki w Miejscu na Ziemi:)

wtorek, 7 września 2010

W moich wspomnieniach....

W moich wspomnieniach koronki i serwetki są bardzo częstym gościem.....kojarzą mi się z moją babcią ,która nauczyła mnie je robić.Panią która ofiarowała mi baletnicę,drugą ,której dom podglądałam przez dziurkę od klucza.....czasem i ja coś tam sobie wydziergam,tym razem powstał komplecik pod filiżaneczki,choć i znalazłam dla niego i inne zastosowanie:)pozdrawiam wieczorową porą:)::)pozostałe zdięcia w blogu  Miejsce na Ziemi:)

poniedziałek, 6 września 2010

Uśpione samowary.....

W moim domu mieszka ich parę,kupione,wyszperane na targach staroci,otrzymane w prezencie od znajomych,którzy dobrze wiedzą co lubię.Samowar to skojarzenie z ciepłą,aromatyczną herbatą,pitą w rodzinnym gronie,przy pięknie zastawionym stole..Samowar to...WIELIKAJA RASIJA...dumki śpiewane na parę głosów wieczorową porą. Samowar to...Lwów swego czasu tak bliski od  mego miejsca zamieszkania:)Samowar to....ruskie pierogi..kwaszone ogórki...pyszny dżem jagodowy.Samowar to,haft krzyżykowy na białym lnianym tle...Samowar to wspaniałe filmy Nikity Michałkowa i  wspomnienie  dawnych Bali Przejazdów w saniach wyścielanych skórami,gdzie biesiadnicy jeździli od dworu,do dworu:) ach........:)Moje samowary są uśpione...czekają ,na swój lepszy czas........:):):)na zdięciu dwa z nich:)

niedziela, 5 września 2010

Zabawa w modelkę..

Ja i córka na sesji fotograficznej jakieś półtora roku temu..zostanie mi pamiątka na całe życie:):):)dla córki to druga pasja po aktorstwie...:)Śmiechu i żartów było co niemiara:)a ile przebierania!,wymyśliłyśmy stylizację na lata 60 te:),czyli te ,co także lubię:)Dla mnie to była świetna zabawa:)fot.Pan Nikodem Szymański

Ślub na niby:)

To bardzo dziwne uczucie;) widziec swoje dziecko na ekranie...:)sen czy jawa?:)

Ślub na niby:)


Jeszcze jakieś zdiecia z planu dorwałam:) juz nie mogę doczekać sie tego odcinka:)

To co kocham...:)

W tym przypadku słowa są zbędne...reszta zdieć w Miejscu na ziemi,tradycyjnie:)

sobota, 4 września 2010

Dla MariPar:):)::)


Mario....chciałam Ci w ten sposób jeszcze raz podziękować...zdięcia robione są dopiero co...właśnie wróciliśmy z otwarcia Narodowego Muzeum w Sukiennicach.Stanie w deszczu w kolejce przez półtora godziny,jest niczym w porównaniu do wrażeń.Zrobiłam zdiecia fragmentów starych ram..może Cię zainspirują:)fot.na blogu Miejsce na Ziemi

Kobieta z parasolką...część 2

Klamka zapadła....już nie było odwrotu,stałam na środku kuchni...byla cała biała..czysto....meble białe ,ze srebrnymi  szyldami,oszronionymi szybkami,za którymi  stały porcelanowe talerze,kubki,szklanki z pieknymi metalowymi uchwytami.
Ciemne drewniane podłogi.kwieciste firanki w oknach..Pani położyla mi rekę na ramieniu...proszę wejdź...zaprosiła mnie gestem do pokoju. Weszłam.....pokój byl inny niż wszystkie które do tej pory widziałam:)mahoniowe meble,wspaniały komplet do siedzenia na środku ,obity w tkaninę, w brązowe kwiaty na złotym tle...na ścianach obrazy, z których patrzyly na mnie oczy postaci,dziwnym trafem podobne w wyrazie do oczu włascicielki mieszkania.Dzis wiem,ze to byli Jej przodkowie:) Proszę usiądź..usłyszałam,skromnie z rękami na kolanach ,usiadałam na wskazanym miejscu.Dzis uleciało mi już  z głowy,jak długo byłam...ale pamiętam jej godność w ruchach...miły uśmiech,który mnie zupełnie zbił z tropu,ciemną,skromną sukienkę,korale. Poczęstowała mnie herbatą i ciastem,jakie było?:)juz nie pamiętam...:)Mój strach prysł jak bańka mydlana..grzecznie powtórzyłam to,co przekazać miałam od  mamy.Przyszedł czas,abym opuscila mieszkanie i właścicielkę.....dygnełam na pożegnanie i już chwyciłam klamkę, gdy uslyszałam,Wiesz,jak tylko chcesz,mam dla ciebie prezent:)znikła za drzwiami pokoju,gdy wróciła ...  trzymała porcelanową baletnicę,która w swoich  rękach trzymała rozkloszowaną szeroko spódnicę...to dla ciebie, powiedziała. Oniemiałam z zachwytu,szerokimi oczami patrzyłam na cudeńko którego stałam się właścicielką:)dziękuje, szepnęłam. Od tamtego spotkania minęło parę dni...przyszedł poranek.ciepły ,wiosenny,my dzieciaki bawimy sie na dole,a na górze..znów usiadła Ona....nieśmialo podniosłam wzrok do góry....Pani z pod swego koronkowego parasola lekko się uśmiecha,jej oczy wydawały się teraz  pełne innego wyrazu.ciepła,rozbawienia,a może tylko mi się tak wydawało... i. nagle.....czy mnie wzrok nie mylił?puściła do mnie oko:):):.uciekłam wzrokiem)i zaczełam szukać potwierdzenia tego co widziałam u moich koleżanek....ale One....były zajęte zabawą:) nie widziały tego co ja................ps.fot.Róża Sampolińska,modelka,moja córka z kotem Frankiem:)

piątek, 3 września 2010

Kobieta z parasolką...

Odkąd ją pamiętam siedziała z parasolką na balkonie..wyprostowana jak świeca..dumnie patrząc swoimi mądrymi oczami w dół pod balkonem/ Bałam się jej...wyobrażałam sobie Bóg wie co ,na jej temat:)Ten jej spokój,to wyciszenie działały na mnie niepokojąco...Miała ciemne kręcone włosy. upięte z tyłu głowy w kok,.czarne jak węgle oczy...w tej czerni nie można bylo zobaczyć
 zadnich emocji...i to jeszcze bardziej niepokoiło:) Aż przyszedł dzień, kiedy zostałam poproszona aby..odwiedzić tą Panią...szłam jak na ścięcie,ze ścisnietym gardłem,pełna obaw,zaniepokojona...Stanęłam przed drzwiami jej mieszkania...serce biło jak oszalałe..ciężko bylo podnieść palec,aby zastukać w drzwi..jednak chcąc,nie,chcąc zapukałam,nie miałam wyboru:) Usłyszałam lekkie kroki i za chwilę drzwi się uchyliły..zamarłam,w progu stała ona..Pani z moich koszmarów,jak zawsze patrzyła na mnie uważnie. Cisza która zapadła..była dla mnie wiecznością...i wtedy na Jej twarzy pojawił się..uśmiech:) miłym gestem wskazała wejście do mieszkania..PROSZĘ WEJDŹ..usłyszałam....głos Miała  przyjemny ,choc wyczuć w nim można było nutę stanowczości...weszłam z nie zbyt szczeliwa minką.,trwożliwie patrząc,jak za mną zamyka się jedyna droga ucieczki...byłam w paszczy lwa.........cdn;)
W starym albumie mieszka zaklęty czas..mila sercu pamiątka od kogoś kto wie co lubię...:)na jego kartach twarze ludzi których nigdy nie znałam...a jednak tak mi blizcy:)dziewczynka w pięknej koronkowej sukience....mężczyzna z sumiastym wąsem i groźną miną..chłopak z filuternie przymkniętymi oczami:) dziecko  troszkę przeleknione trzaskiem aparatu:)kobieta o pięknych długich włosach przeglądająca się w lustrze,....bicykl na drodze.....trzy uczennice w  mundurkach, właśnie wybierające się do szkoły.....gdy tylko otwieram album....ocalam ich od ....zapomnienia:):)ps..zdiecia w Miejscu na Ziemi:)

czwartek, 2 września 2010

Jest mi niezmiernie miło ,Witam na moich blogach,Tabu,Córkę,Basię i ogromnie dziękuje MARIO.....gdy zobaczyłam co Pani napisała na swoim blogu ...normalnie po ludzku miałam łzy w oczach:)Bardzo dziękuje:)W tych blogach jest cząstka mnie:),mego odczuwania piękna..fascynacji tym co było..moich wspomnień..serdecznie pozdrawiam i zapraszam o każdej porze dnia i nocy:)

środa, 1 września 2010

Miła zabawa...:)

Do zabawy zaprosił mnie Różany Aniołek i Utkana z Marzeń...bardzo dziękuje:)! Zabawa polega na,,,napisaniu kto nas zaprosił..wymianie 10 rzeczy które lubię:) i powiadomieniu 10 osób następnych...postaram się sprostać oczekiwaniom:) choć wymiana tylko dziesiecu jest dosc karkołomnym zadaniem,bo..lubię o wiele więcej:):)ale postaram się:))..
1.Lubię słuchać ciekawych opowieści przy świecach,ognisku,w gronie przyjaciół,ogień przyjemnie ogrzewa..siedzimy wokoło i słuchamy..
2Szum morza i piasek w upalne dni najlepiej w Sopocie,bo to moje ukochane miasto,tęsknię za nim...
3Antyki wartościowe i bezwartosciowe...kocham to co minelo..pochylę się nad każdym choćby najmniejszym znakiem przeszlości...
4Ksiażki po ciezkim dniu,chociaż 15 minut późna porą...rozkosz dla ducha..:)
5Deszczowe dni kiedy nie muszę wychodzić z łóżka:)słodkie lenistwo....wtedy niech pada i pada...
6Porządek w życiu i wokół siebie:)tak mam od zawsze:)
7 Podróże te dalekie i te całkiem nie dalekie..nie wyobrażam sobie bez nich życia
8Pogaduszki w kawiarni z moja córką kiedy zapominamy o całym Świecie...takich chwil ciągle mi mało..
9Szept do uszka kochanego człowieka..i niech tak zostanie....
10Moją koteczke..bo jest wyjątkowa,nawet gdy piszę te słowa,na reku przytulona do mnie śpi....:)...do zabawy zaproszę 10 osób z grona  które poznałam:):)jeszcze raz dziękuje:):):)

Łączna liczba wyświetleń