Translate

niedziela, 30 stycznia 2011

Dla smakoszy...


Wiadomo Kraków to klimatyczne miasto i pełne pomyslów na każdym kroku:)Dzis na spacerze,zrobilam zdjecia auta,,które stoi sobie na przeciw Wawelu i przyciaga ludzi do restauracji w której podają pyszne dania:)


Za piwem nie przepadam,ale samochodzik:)bardzo mi sie podoba:)


I za to kocham to moje miasto...ciekawe pomysły spotykają nas na każdym kroku:):)


Zapraszam takze do Bloga mojego Miejsce na Ziemi-dzis uwieczniłam co nie co:):)


Pozdrawiam:):):)

piątek, 28 stycznia 2011

Moje pupile kochane...


ZNÓW CZYTAM


O maltretowanych zwierzętach...skóra cierpnie na karku...jak można?:)ludzie nie ludzie..nawet nie bestie:)!Czasami się zastanawiam nad tym,ze..losy zwierząt,czesto obrazują losy ludzi.Jednym los daje szczeście a innym...:Mówię do mojej Milenki:):)widzisz ,masz szczęście,że masz tak kochających Cie ludzi:):)mleczko zawsze w miseczce,jedzonko,noszona na rekach,przytulana,całowana:):)nie tak jak inne kotki.O własnie,przyszła do mnie:):):)Wie,wie kiedy o niej piszę,a do zdjęć to pierwsza  kotkowa modelka:):):)Miłość do zwierząt przyszła do mnie w bardzo małym  wieku:)Oj!mama sie ze mną  miała:):)nie przeszłam obojetnie kolo żadnego kotka,czy psiaka  na ulicy:)a już nie daj Boże!aby cos mu było! bo to bylo pewne,ze zabiorę go do domu:)nie zliczę ile wykarmiłam malych kociątek  sama,malutką pipką,zrobioną przeważnie z dozownika do lekarstw:):) No i tak mi już zostało na stare lata i...pewnie się nie zmieni:):)Chciało by się czasami powiedzieć-bądzmy ludzmi,a nie zwierzętami:)tylko że...czy my czasem nie obrażamy takimi słowami tych ostatnich?Dziękuję za wpisy pod ostatnim postem:)jeszcze nie wszystko wróciło do normy...ale pewnie za chwilkę będę znów śmiać się od ucha do ucha:):):)pozdrawiam .

Ja i on zawsze razem...choć innych domowników tolerował łaskawie,to ja byłam  jego przewodnikiem:):)zdjęcie z przed roku:)uwielbiał śnieg i mimo kagańca,wariował na całego w nim:):)


Mój wielki wilk...kiedy patrze na wszystkie zdjęcia z nim,od razu mam łzy w oczach,odszedł rok temu,po 14 latach wiernego bycia z kochajacymi go ludzmi

środa, 26 stycznia 2011

Welki czarny kosmos...


A myślałam,ze czarne dziury mogą tylko istnieć w kosmosie:)a tu okazuje się,że potrafią zaistnieć w naszych myślach,sercu:)Hm...nic wiecej nie napiszę:):):):)Banerek mego autorstwa,dość adekwatny do mego nastroju ostatnich dni...coż..dopadło i mnie:):):)

niedziela, 23 stycznia 2011

Za oknem szaro...


Nawet w Krakowie może być czasem nieciekawie:)Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza:)już wole śnieg po pachy:)więc na osłodę wstawiam stare widokówki z wdzięcznym tematem dzieci:)Zawsze gdy tylko takie sobie pooglądam,uśmiecham się od ucha do ucha i od razu mi lepiej:)wiem,ze są ludzie którzy nie uznają zachwytów,nad takimi zdjęciami,ja...tego nie rozumiem.Takie zdjęcia z dawnych lat są dziedzictwem minionego czasu.Tyle można z nich wyczytać.Stroje itd.mnie to zawsze fascynowało:):)zresztą wiem,ze dużo ludzi podziela taki zachwyt,za tymi odległymi czasami:):)


Tą dziewczynkę wielu zna,los Jej tragiczny wstrząsnął mną ogromnie.Jak widać i w tamtych czasach...nie brakowało złych ludzi


Teraz dopiero gdy zaczęłam zbierać,tak na poważnie zdjęcia i widokówki starodawne,zobaczyłam,jak jest ich naprawdę wiele.Co chwila napotykam zdjęcia zupełnie mi nieznane i bardzo urocze!Pozdrawiam serdecznie i juz uciekam:)dzis czeka mnie wielka przyjemność.Herbatka i pogaduszki z moją córką...zawsze mi tych spotkań mało.Rodzice ,których dzieci prowadzą już od jakiegoś czasu samodzielne życie,wiedzą o czym mówię:)cieżko się przyzwyczaić do takich zmian,a wydawało mi się,że ze mnie,taka nowoczesna mama:):)Mamy mają gorzej,tatowie sobie radzą:)

piątek, 21 stycznia 2011

Takie to stare,wyświechtane....:):):)


A mimo to miłe sercu:) Nie mogę nazwać KOMPLETEM ,tego co zostało z kompletu filiżanek i spodków mojej mamy.Te ślicznie turkusowe filiżaneczki,pamiętam z naszego rodzinnego domu od zawsze:):):).Wtedy mało na nie zwracałam uwagi.A teraz,całkiem niedawno,moja mama zapakowała mi go do Krakowa,a drugi podobny ofiarowała mojej córce.Trzy dni temu szukałam czegoś w zakamarkach kuchennej szafki i..natrafiłam na te zielone cudeńka.Odrapane to,to,szkliwo gdzie nie gdzie już schodzi,a mimo to, tak bardzo lubię te filiżaneczki.Lata 60-te, to bardzo wczesne lata młodości mojej mamy:)i wtedy jako młoda gospodyni domowa,zakupiła ten komplecik,który ja teraz,już mocno sfatygowany mam w swoim domu:):)pozdrawiam wieczorową porą:)

środa, 19 stycznia 2011

W mojej łazience...


W mojej łazience pojawiło sie nowe pudełeczko,tym razem malutkie,na małe akcesoria łazienkowe.Jak te samodzielnie wykonane rzeczy cieszą..co z tego,że można już wszystko kupić i mieć,jak to co samemu zrobisz sprawia najwięcej radości:):)


Trochę czasu..stara koronka,umiejętność robienia na szydełku.pomysł jak to wszystko skomponować w sęnsowną całość..i jest:):)


Nie zabierają mi te rzeczy dużo czasu,ale jaka frajda przy ich robieniu:)tylko druga połowa,zastanawia się po co mi...kolejne pudełko??:):):)i gdzie ja to wszystko pomieszczę:):):)?


Ach Ci panowie:)..nie rozumieją kobiet:):)


My przecież upchniemy każdą rzecz i na dodatek wszystko będzie ładnie wyglądało:):):).A że kolejne pudełko..a co mi tam,niech cieszy oczy:):):)

wtorek, 18 stycznia 2011

Mania,mania,mania...


Pojemniki przestały u mnie z..15 latTeraz przyszedł na nie czas:):)


Tutaj umiejetność robienia na szydełku jest nieodzowna:)dzieki babciu,ze mnie nauczyłaś baaaardzo dawno temu:)


A przy sposobności przypomniałam sobie pewną dawną przygodę.Jak mój wielki wilk miał trzy miesiące(teraz już go nie ma od roku,umarł po 14 latach bycia z nami)zaczęłam haftować zasłonę do drzwi i na okno do kuchni.Wymyślilam skomplikowany wzór i zabrałam się do pracy:) Wyszywałam to cudeńko z..pół roku,wiec jak skończyłam,byłam ogromnie szczęśliwa:):)i dumna z siebie. Powiesiłam firaneczki w oknie i na szklanych drzwiach,haft prezentował się wspaniale!w kuchni pełnej staroci i miedzianych garnków.I to moje cudo wisiało tam...CZTERY DNI! Mój kochany Astorek po prostu mi ją ZJADŁ,wiadomo nie w całości,ale nie nadawała się już do powieszenia:)Teraz z tej przygody śmieje się wesoło,ale wtedy,nie było mi do śmiechu i płakałam w niebogłosy...Oczywiście Astorciowi włosek nie spadł z głowy..bo temu mojemu cudowi:):)wybaczałam wszystko.Rodzinka zawsze mówiła ze im nie przepuszczę ale Astorowi to na pewno:):)tak też i było tym razem:)


Pojemniki byly kupione z solą do wanny,w tamtych czasach gdzie nic nie było,wydawały mi się przesliczne,wiec kupiłam ich 12..i zmienilam ich przeznaczenie,na pojemniki do przypraw:)


A teraz po tylu latach,zapomniane odnalazlam i ubrałam w nowe szatki:):)


P:ozdrawiam wieczorową porą:):)

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Do pudełka dziś wieczorem...


W ramach relaksu po pracowitym dniu,wziełam do reki dzbanek szklany i pomyślałam,że coś można by było z nim zrobić...


Wykorzystałam jeszcze to co mi zostało po robieniu pudełek.Więc stara koronka,perełki,sztuczny zamsz...


I tak powstał ten Lampion:)jeszcze tylko świeca i..nastrój mamy gwarantowany:)


Mam teraz miły dla oka komplecik z pudełkiem,które zrobiłam wczoraj:))


Na moim kuchennym oknie,prezentuje sie doskonale w towarzystwie innych starszych Panów:):):)


Niech w takim razie...zawsze oswieca nam drogę do domu,abysmy nie zapominali,co w zyciu jest najwazniejsze...


Ciepło..dom..rodzina...

niedziela, 16 stycznia 2011

To już chyba uzależnienie...:)


Musze się przyznać,że dziś mało  spałam.Po grypie- wczoraj zaczelam odnawiać szafę i..robiłam do 6 rano:)poszłam spać,w sumie jakieś 5 godzin,a w ramach relaksu..zrobiłam jeszcze pudełko:)Mężuś tym razem powiedział kategorycznie Nie i że szlaban dostanę na Bloga i Deccorię:):)!Ale cóż ja poradzę:)!


 Po prawie 2 tygodniach wolnego ogarnął mnie twórczy szał,nie cierpię bezczynności,więc dlatego takie efekty,zarywane noce i do roboty!Uwielbiam pracować w nocy,co nie znaczy,ze w dzień spię:)jestem typową sową.W nocy najlepiej mi się pracuje,czyta,rozmyśla.Cisza ,spokój,nikt nie przeszkadza. itd.Oczywiście druga połowa się buntuję,ale kiedy mocno zaspi...Ja mogę zająć się tym co lubię.antyki to w tej chwili uboczne zajęcie,jestem bardziej skupiona na ceramice.Te małe rzeczy,choćby jak ostatnio pudełka,to czysty relaks,nic więcej. A że cieszy oko,to już inna sprawa.:):)


 Moja córcia podgląda mnie na internecie,nie zawsze możemy się widywać:)i wiem,ze podobają się Jej te moje twórcze zapędy:)Trzeba,będzie jedno z pudełeczek,jej sprezentować:)Zaskoczyła mnie,oj zaskoczyła:)!!! że.....będzie chciała MALOWAĆ,kupiła sztalugi,farby,pędzle,to gdy usłyszałam,nie mogłam dać wiary:)!po jakimś czasie pojawiłam się u niej w domku i co widzę? na sztaludze dumnie siedzi.....namalowany kot:):)!!! no i powiem że...całkiem całkiem:)I tak to, nasze kochane dzieci,zaskakują nas pozytywnie:)i oby tylko tak było zawsze:):)


 Tu wracam do pudełka.W sumie wykonanie go NIE zajeło mi dużo czasu.Wszystko co mi potrzebne było miałam w domu.Pożegnałam się na zawsze z....piękną satynowa spódnicą w której paradowałam na Sylwestrze chyba z...15 lat temu:)ale warto bylo:)


 Sztuczny zamsz to chyba przeleżał w komodzie drugie tyle:):):)teraz w sam raz się sprawdził przy liściach do pudełka:):)

 No i jest...CAŁOŚĆ-chyba trzeba założyć jakiś sklep,bo za chwilkę nie pomieszczę się z tym wszystkim w domu:)Pozdrawiam serdecznie i...zmykam,pobyć z moja drugą połową.Bo..jakoś tak nie mam ochoty na ten szlaban:):)

Jeszcze nie wiem w którym miejscu,będzie miejsce docelowe,ale myśle że poradzę sobie:)


piątek, 14 stycznia 2011

Ach jak to cieszy...


Ukończyłam drugie pudełko z...czterech,tym razem przyozdobiłam je kamykami
 to wspaniałe uczucie robić coś samemu...ceramika,odnowa mebli,małe drobiazgi,tak jak te pudełka,radują bo tworzy się to wszystko z potrzeby serca:):)i radości swojej.Nie ma nic fajniejszego jak się widzi potem swoje rzeczy u ludzi:):):)to cieszy,prawda Mario:):)?


Zaplanowałam mały urlop,trochę pokrzyżowała mi je  grypa,ale w sumie jestem bardzo zadowolona,a teraz już dosyć lenistwa twórczego i trzeba się zabrać do pracy na wydatki dnia codziennego:)


Pogoda w naszym cudownym mieście nas nie rozpieszcza,szaro..nieciekawie,ale mimo tego,ślę uściski i pozdrowienia serdeczne,życząc miłego popołudnia:)

czwartek, 13 stycznia 2011

Moje nowe pudełeczka...



 POBIŁAM REKORD! W ciągu 2 tygodni zrobiłam 4 pudełeczka,dwa ostatnie przeznaczone są na prezenty.Będąc w formie..nie mam czasu na nic,w pracowni prawie cały dzień,dopiero w wolne lub tak jak teraz lekko chorując na grypę(38,39:):):)mogę coś nie coś zrobić dla siebie.Zazdroszczę dziewczynom,które swoje cudeńka robią z dużym zapasem czasu,to wielki komfort.Jestem pracowita,robię wiele rzeczy na raz,ciągle mi mało,ciągle szukam nowych wyzwań i inspiracji.Całe życie,żyję małą i wielką sztuką,jestem wiecznie głodna wiedzy w tym temacie i..chyba już tak do końca pozostanie.



Nigdy nie cierpiałam matematyki,chemii, czyli jednym słowem przedmiotów ścisłych,natomiast plastyka,ceramika,rzeźba,historia sztuki fascynowała mnie ogromnie!Ostatnio usłyszałam że...artystyczne dusze traktuje się..z politowaniem...że tak zawsze było i jest.No cóż przykro słuchać takich ludzi:)bo chyba lepiej być artystyczną duszą niż żyć z dnia,na dzień,bez marzeń,planów itd.prawda?:):):):)oczywiście uogulniam trochę...ale coś w tym jest:)


 Cóż mogę napisać,w moim życiu musi się COŚ dziać,jestem głodna nowych widoków,wrażeń,ludzi o ciekawych wnętrzach,nie potrafię usiedzieć w domu,choć czasem i ja lubię takie spokojniejsze chwile...ale właśnie chwile.Mam cały czas wrażenie że jeszcze jest tyle do zrobienia!zobaczeni!,poczucia! i to jest PIĘKNE):):)





Z pozdrowieniami z jednego z piekniejszych miast na Świecie:)miłego dnia kochani!

Łączna liczba wyświetleń