Translate

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Przez dziurke od klucza...


Mówią..ciekawość pierwszy  stopień do piekła..nie zawsze....był sobie klucz który wypadł..były odrapane stare drzwi...oko małej dziewczynki..czesto tam się wpatrywalo,bo za tymi drzwiami był inny swiat......ciemne machoniowe meble...wyszywane poduszki....serwetki pieczolowicie dziergane przez Pania domu:) i ten specyficzny zapach:)mebli,kwiatów,ciasta,nalewki,którą raczyła swoich dorosłych gości,ach ...tak teskno było do właścicielki ,która częstowała sliwkowym ciastem...uśmiechała sie miło,łagodnie przemawiała..że mały urwis nie wytrzymywał...i zielone oczko przystawiał do dziurki ,wypatrując kochanej Pani w czarnej sukience z białym kołnierzykiem:)wiele lat upłyneło..Pani nie ma...ale wspomnienie pozostało...:)i zawsze sie do niego uśmiecham:)

Łączna liczba wyświetleń