Translate

poniedziałek, 24 października 2011

Taka sobie jestem:):)


To nie tajemnica,że uwielbiam wszystko co jest związane z czasami \Wiktoriańskimi:)ten krótki filmik po prostu mnie zauroczył:):)Nie da sie ukryć,że ten czas..jest mi bardzo bliski:)zresztą widać,to na każdym kroku:):)i także szata graficzna mego bloga doskonale to odzwierciedla:):)Patrzę na ten filmik i..uśmiech sam pojawia mi się na twarzy...ta dziewczyna tak ślicznie zachęca do przyjścia na górę:):) 

sobota, 22 października 2011

Dyniowy czas....


Jak już pisałam w innym poście..nie lubię jesieni..nawet tej Złotej:) ale...kocham jesienne dekoracje:)Trochę liści..kasztanów,jabłek...i dyni:)i już tworzy nam się piękny klimacik w naszych domach.Dla mnie dynia,była zawsze oznaką ,że za chwilę Wszystkich Świętych i już  całkiem  nie daleko w perspektywie inne,najpiekniejsze święta w roku:):).Zawsze byłam zwoleniczką dekoracji zrobionych własną ręką,niż tych ze sklepu.Dynia ,liscie,jabłka to nie jest wielki koszt...trochę pomysłu i nasze miejsce na ziemi,nabiera innego klimatu,a jaka frajda,że coś zrobiliśmy sami:):)Pościk wielce krótki...tylko...tylko się przyznam,że.....nie lubię zupy z dyni:):):)serdecznie pozdrawiam wieczorowo.



sobota, 15 października 2011

Nie wiedziałam że....


 Tęsknota tak bardzo boli...:)moja córka opuściła rodzinne gniazdo...poszła w szeroki Świat,aby spełniać nadal swoje marzenia.Tak...tego Ją uczyłam całe Jej młode życie...że marzenia trzeba realizować i wierzyć,że się spełnią.Nie przewidziałam jedneg,że będę tak bardzo to przeżywać:):):)Hmm....może będzie to zaskoczeniem,co napiszę...zawsze uważałam,że rodzicielstwo,jest wielką odpowiedzialnością,że nie sztuką jest mieć gromadę dzieci,ale sztuką jest wychować je,opiekować sie nimi,pomagać i NIGDY nawet w dorosłym życiu,nie zostawiać samemu sobie:)Dlatego mam jedno dziecko i staraliśmy się wychować je mądrze,myślę,że nam się udało.Czas tak szybko mija...i przyszedł dzień,kiedy poszła w  Świat realizować swoje dalsze marzenia...Ale,tego smutku..żalu i tęsknoty po prostu nie przewidziałam:):):)

piątek, 14 października 2011

Wianek i drewniany konik...

\

Za oknem jaka jest pogoda widzimy:)postanowiłam,zaczarować te brzydkie jesienne dni i..zrobiłam sobie różowy wianek:)Za tym kolorem,mało przepadam,ale teraz wydał mi się idealny ,jako bunt przed jesienną aurą:)Cóż mogę napisać..nie przepadam za tą porą roku i nie ma znaczenia,czy jest złota i kolorowa,czy tylko na niebie szare chmury się przemieszczają. -JESIENI nie lubię i już!:)

 

Do wykonania wianka wykorzystałam różową bibułę,wstążki,plastikowe jagody,które gdzieś tam leżały w zakamarkach którejś szuflady

 

A konik...konik jest przepiękny..sporej wielkości,drewniany,pomalowany w kolorze starego złota.I jest na biegunach:)Ten śliczny prezent,otrzymałam od córki...moze trochę,na otarcie łez...bo właśnie przeprowadziła się na stałe do stolicy:):)

 

Moja córka,doskonale wie co będzie mi  się podobać i Jej prezenty sa zawsze trafione i zawsze ogromnie mi się podobają.

 

A wianek....

 

A wianek juz zdobi(mam nadzieję,ze zdobi)mój kuchenny kredens...i zrobiło się różowo..cukierkowo w mojej kuchni:)ale niech tak będzie....w te jesienne,NIE lubiane dni:):)serdecznie pozdrawiam

Łączna liczba wyświetleń