Translate

poniedziałek, 26 grudnia 2011

No i dopadł mnie wilk...


Jak to mówią,nieszczęścia chodzą parami...parę tygodni temu otrzymałam wiadomość,która zmieniła mój świat,a teraz..Trzeba mieć wiele szczęścia,aby na dzień przed Wigilią,zostać pogryzioną przez ogromnego owczarka niemieckiego.Na tyle dotkliwie,że spędziłam dzień w szpitalach,a teraz zastrzyki,lekarstwa i leżenie w łóżku 


Paradoksem tego wszystkiego jest to..że kocham owczarki,miałam jednego przez 14 lat..kto wie, może właśnie ta moja ufność uśpiła moją czujność wobec obcego psa.


Owczarek miał ochotę na moje gardło,ale jeszcze na tyle miałam przytomności umysłu,aby zasłonić się ręką i wielkie zębiska zatrzymały się właśnie na niej.To fakt..teraz już wiem,jak to jest,że w momencie zagrożenia,COŚ dzieje się w ułamkach sekund,a my mamy wrażenie,jakby to trwało wieczność..
Hm..to nie jest dobry czas...za dużo złych rzeczy się dzieje,dobrze,ze NOWY ROK już za chwilę...

Łączna liczba wyświetleń