Translate

środa, 25 sierpnia 2010

Przerażenie w oczach.....

Wiele lat temu udało nam się otrzymać mieszkanie....wymarzone ,wyczekiwane i...upolowane:)Mieszkanie stu metrowe ,w starej kamienicy, z bardzo wysokimi ścianami. Całe sto metrów szczęścia!!Choć trzeba było wiele miesięcy,aby nabrało wymarzonego wyglądu...z pewnością myślicie ze zatrudniłam ekipę remontową...wcale nie!wiele rzeczy robiłam w tym mieszkaniu sama:)opalałam ściany,tapetowałam:)opalałam okna.....czas mijał,dzięki mnie..ekipie remontowej,memu mężowi..moje wymarzone mieszkanie zaczęło coraz piękniej wyglądać...przyszedł czas na mebelki;) Wiedziałam, że w tym mieszkaniu znajdą miejsce stare meble z duszą...nie na darmo mała dziewczynka uwielbiała oglądać Lalkę...to mi w duszy grało!...patrząc na film z Beata Tyszkiewicz ,wiedziałam, że tak będzie w moim domu!Pierwszym pomieszczeniem które miało nabrać swoistego charakteru ,miała być kuchnia....wiedziałam co w niej stanie...przed wojenny kredens,stół z wymyślnie grawerowanym blatem..krzesła z tralkami....wiedziałam ,że będzie tam duzo miedzianych naczyń,garnków białej porcelany. Nad wejściem do łazienki ,mieściła się szeroka półka..na niej miały stać wielkie kosze wiklinowe..wiklina w tej kuchni też odgrywała ważną rolę. Firanki ,obrusy i...zasłony w oknie..miały być haftowane prze zemnie:)i..dotrzymałam słowa..wszystko co powstało, było dziełem moich rąk:) Pewnego dnia przyszedł czas na stary przed wojenny kredens..był w opłakanym stanie ,wiec przytaskaliśmy go do jednych z pokoju i..zaczęłam go odnawiać...praca ta jest mozolna i dość długa...wtedy ..nie bylo preparatów, które teraz bez problemu dostaniemy..moim orężem byl amoniak:)szkło..noże...:)tymi rzeczami i preparatami miałam odzyskać piękno t mebla:) Szło,powoli..mozolnie..codziennie kawałek po kawałku z pod starej farby wyłaniało się piękne surowe drewno. I wlaśnie na takim etapie przyłapała mnie moja ciocia:) przyszła niespodziewane w odwiedziny:)wiedziona chęcią zobaczenia co tam sie u mnie wyprawia:) W euforii zaprowadziłam ją do pokoju i paplałam jak najęta! Ciociu zobacz !jakie cudo!pokazywałam jej mój odrapany kredens. Z wypiekamy na twarzy mówiłam, gdzie będzie stał..co na nim się poloży itd...ciocia kiwała Głową lekko się uśmiechając uhm uh,m.....tyle tylko słyszałam:)Przeczucie mi nic nie mówiło:) Dzis nie pamiętam jak długo u mnie była:)gdy juz nas opuściła...wesoła i zadowolona wróciłam do mego pracy....Od tego czasu mineto pól roku:)mieszkanie nabrało takiego wyglądu ,jak sobie wymarzyłam:)I znów przyszełl dzień odwiedzin cioci....zaprosiłam ją do mojej kuchni....poczęstowałam herbatką,ciastem...rozglądała sie na boki .......a w pewnej chwili powiedziała......wiesz, muszę się do czegoś przyznać......wtedy gdy pokazałaś  mi pierwszy raz ten  kredens,po powrocie zadzwoniłam do mojej siostry:) i....przerażona powiedziałam jej......Janeczko....jak ona będzie mieszkała!!! Opowieść trwała nadal...a ja coraz bardziej sie śmiałam.....wynikało z tego, że ciocia byla przekonana, że będę gorzej mieszkać, niż za przeproszeniem u...cyganów(nie obrażając tych ostatnich) mówiła jak była przerażona tym co widzi,nie potrafiła wyobrazić sobie jak faktycznie będzie wyglądał kredens...Dzis po latach...śmiejemy się z tego......i często grożąc Jej palcem, mówię.....oj ciociu ....nie jest ważne pierwsze wrażenie:) Odnawiając antyki..przyzwyczaiłam się do takich sytuacji...jak klient byl przerażony wyglądem mebla i z jaką  wręcz dziką satysfakcją pokazywałam mu,już odnowiony mebel,.widziałam zaskoczenie i radość klienta! gdy odsłaniałam JEGO mebel juz po...renowacji:):Takich chwil sie nie zapomina!.....i dlatego warto...dawać drugie życie meblom z dusza:):):dla TYCH oczu klienta:)

Łączna liczba wyświetleń