Translate

piątek, 3 września 2010

Kobieta z parasolką...

Odkąd ją pamiętam siedziała z parasolką na balkonie..wyprostowana jak świeca..dumnie patrząc swoimi mądrymi oczami w dół pod balkonem/ Bałam się jej...wyobrażałam sobie Bóg wie co ,na jej temat:)Ten jej spokój,to wyciszenie działały na mnie niepokojąco...Miała ciemne kręcone włosy. upięte z tyłu głowy w kok,.czarne jak węgle oczy...w tej czerni nie można bylo zobaczyć
 zadnich emocji...i to jeszcze bardziej niepokoiło:) Aż przyszedł dzień, kiedy zostałam poproszona aby..odwiedzić tą Panią...szłam jak na ścięcie,ze ścisnietym gardłem,pełna obaw,zaniepokojona...Stanęłam przed drzwiami jej mieszkania...serce biło jak oszalałe..ciężko bylo podnieść palec,aby zastukać w drzwi..jednak chcąc,nie,chcąc zapukałam,nie miałam wyboru:) Usłyszałam lekkie kroki i za chwilę drzwi się uchyliły..zamarłam,w progu stała ona..Pani z moich koszmarów,jak zawsze patrzyła na mnie uważnie. Cisza która zapadła..była dla mnie wiecznością...i wtedy na Jej twarzy pojawił się..uśmiech:) miłym gestem wskazała wejście do mieszkania..PROSZĘ WEJDŹ..usłyszałam....głos Miała  przyjemny ,choc wyczuć w nim można było nutę stanowczości...weszłam z nie zbyt szczeliwa minką.,trwożliwie patrząc,jak za mną zamyka się jedyna droga ucieczki...byłam w paszczy lwa.........cdn;)
W starym albumie mieszka zaklęty czas..mila sercu pamiątka od kogoś kto wie co lubię...:)na jego kartach twarze ludzi których nigdy nie znałam...a jednak tak mi blizcy:)dziewczynka w pięknej koronkowej sukience....mężczyzna z sumiastym wąsem i groźną miną..chłopak z filuternie przymkniętymi oczami:) dziecko  troszkę przeleknione trzaskiem aparatu:)kobieta o pięknych długich włosach przeglądająca się w lustrze,....bicykl na drodze.....trzy uczennice w  mundurkach, właśnie wybierające się do szkoły.....gdy tylko otwieram album....ocalam ich od ....zapomnienia:):)ps..zdiecia w Miejscu na Ziemi:)

Łączna liczba wyświetleń