Translate

poniedziałek, 26 grudnia 2011

No i dopadł mnie wilk...


Jak to mówią,nieszczęścia chodzą parami...parę tygodni temu otrzymałam wiadomość,która zmieniła mój świat,a teraz..Trzeba mieć wiele szczęścia,aby na dzień przed Wigilią,zostać pogryzioną przez ogromnego owczarka niemieckiego.Na tyle dotkliwie,że spędziłam dzień w szpitalach,a teraz zastrzyki,lekarstwa i leżenie w łóżku 


Paradoksem tego wszystkiego jest to..że kocham owczarki,miałam jednego przez 14 lat..kto wie, może właśnie ta moja ufność uśpiła moją czujność wobec obcego psa.


Owczarek miał ochotę na moje gardło,ale jeszcze na tyle miałam przytomności umysłu,aby zasłonić się ręką i wielkie zębiska zatrzymały się właśnie na niej.To fakt..teraz już wiem,jak to jest,że w momencie zagrożenia,COŚ dzieje się w ułamkach sekund,a my mamy wrażenie,jakby to trwało wieczność..
Hm..to nie jest dobry czas...za dużo złych rzeczy się dzieje,dobrze,ze NOWY ROK już za chwilę...

środa, 14 grudnia 2011

Warto się dzielić...


Na swoim blogu ze starymi zdjęciami zamieściłam tą  fotografię i jedna z blogowiczek  skopiowała ją i....zrobiła  takie o to cudeńko...:):):)sama nie mogę się napatrzeć,co JOLA_ZOLA stworzyła.Karteczka sama w sobie była śliczna,ale teraz jest cudowna:)!Kochani na jakiś czas zawieszam bloga,mam nadzieję,że kiedyś wrócę,pozdrawiam serdecznie,cudownych Świat życzę i szcześliwego Nowego Roku


niedziela, 11 grudnia 2011

Zapraszam:)


Jeśli klimat tego bloga WAM odpowiada,serdecznie zapraszam na...następnego:)tym razem poświęconego tylko jednej małej dziewczynce,która nie jednej z nas skradła serce.Blog ma tytuł  TA NAJPIĘKNIEJSZA i możemy do niego wejść klikając w napis Wyświetl Mój Pełny Profil:):)napis pod moim avatarkiem:)ps.Czarny Kotku..jestem:):)ale będę tu teraz NIE czestym gosciem:)

piątek, 11 listopada 2011

Kawa przy Hrabiowskim stole:):)


Mój stół jest dowodem na to..że warto  namęczyć się i odnowić takie cudeńko:)był bardzo zakornikowany:),niestety blatu i ozdobnej kuli,nie udało mi się odratować,więc musiałam dorobić 


Kiedyś chciało się ludziom robic takie cudeńka,dziś...nawet jeśli mamy kopię to dla mnie nie jest to to samo...czasem tylko,kopia dościga oryginał w kunszcie wykonania 


Kula jest niewątpliwą ozdobą krzyżaka:):)


Cieszy mnie,że udało mi się  kolejny raz(tym razem dla siebie)uratować tak cudnej urody mebelek,mam nadzieję,że będzie służył następne sto lat:)i kiedyś,znów znajdzie się ktoś,kto doceni jego piękno:)pozdrawiam serdecznie

czwartek, 10 listopada 2011

Vintage style:):)

Jak prawie,każda kobieta,lubię modę,sledzę modowe nowinki,staram sie być na czasie:):)ale..mam swój styl który odpowiada mi i nie zamieniła bym go na nic innego,bo czuła bym sie przebrana.W życiu nie ubiorę kapelusza:):)ale nie wyobrażam sobie szafy bez kilku par spodni:)spódnice ubieram sporadycznie,a na wielkie okazje bedzie to zawsze klasyczna  prosta,bez rekawów sukienka,trochę w stylu lat 60tych:)Lubię koronki w domu ale na sobie:)sporadycznie,dla mnie prostota połączona z pięknie prostym krojem,to jest to:):)nie ubiorę nigdy płaskich butów,choć jestem wysoka(mam ponad 170cm.wzrostu) bo ..zawsze ubiorę bardzo wysokie buty:)także do spodni,które uwielbiam nosić:):)


...

...

Lubię na ulicy,przyglądać się jak kobiety są ubrane..niestety meżczyzn ubranych elegancko lub z fantazją,można policzyć na palcach ręki.Osobiście lubię klasykę,połączoną z odrobiną fantazji:):)Jeśli mam  do wyboru dżinsy i ..małą czarną,zawsze wybiorę ta drugą,choć i dżinsy czasem założę:)podziwiam odwagę w ubraniu,osób które NIE  ślepo idą za modą.Jestem skłonna akceptować włosy na cukrze..tysiąc kolczyków na ciele i inne dziwactwa.Ostatnio w metrze widziałam dziewczynę,która miała przedziwny makijaż oczu,były na czarno pomalowane ale ta czerń była od ucha do ucha:)wszyscy patrzyli na nią..a ja zastanawiałam się przeciw czemu się  tak buntuje,że aż tak bardzo pokazuje swoja inność.


Może będzie zaskoczeniem fakt że..podoba mi się styl gothik:):)mroczne,przeważnie czarne  ubrania z koronkami:):)Ostatnio widziałam dziewczynę tak ubraną..nie mogłam oderwać od niej oczu...bo wyglądała fantastycznie!


Ale najważniejsze jest w modzie,byśmy odnalezli swój styl..niech będzie inny,dziwaczny,prosty,nudny:):)ale niech bedzie po prostu nasz:):)To wspaniale,ze mineły czasy gdy w sklepach mieliśmy do wyboru parę materiałów,na wieszakach,jakieś worki po kartoflach:):):)teraz mamy możliwość pokazać siebie:)także w ubiorze:):)Bo styl..klasa..wcale nie zależy od zawartości portfela:):)ale przecież,to już wszyscy wiemy:):):)

czwartek, 3 listopada 2011

Nabytek od Hrabiego:):)


Kupiłam stół od potomka hrabiowskiej rodziny..Biedny Hrabia  potrzebował kilku groszy i tak zostałam posiadaczką stołu,który ledwo się trzymał na drewnianych nogach:)Ale jak to ja:)uparta osoba,postanowiłam go odnowić,aby mógł cieszyć swym pięknem mnie i moich znajomych,podczas picia przy nim kawy:)

Pracy przy nim było naprawdę sporo:)nogi miał tak spruchniałe,że bałam się,aby nie rozsypały się podczas transportu:)
Mimo to ...udało się:):)uratowałam następną piękną rzecz od zapomnienia:):)


I to właśnie kocham w swoim zawodzie,możliwość przywrócenia Światu rzeczy,które całkiem możliwe,że ktoś inny wyrzucłl by na śmietnik:):)


Na szczeście takich NIE wrażliwych duszyczek na piękno,jest coraz mniej:):)

poniedziałek, 24 października 2011

Taka sobie jestem:):)


To nie tajemnica,że uwielbiam wszystko co jest związane z czasami \Wiktoriańskimi:)ten krótki filmik po prostu mnie zauroczył:):)Nie da sie ukryć,że ten czas..jest mi bardzo bliski:)zresztą widać,to na każdym kroku:):)i także szata graficzna mego bloga doskonale to odzwierciedla:):)Patrzę na ten filmik i..uśmiech sam pojawia mi się na twarzy...ta dziewczyna tak ślicznie zachęca do przyjścia na górę:):) 

sobota, 22 października 2011

Dyniowy czas....


Jak już pisałam w innym poście..nie lubię jesieni..nawet tej Złotej:) ale...kocham jesienne dekoracje:)Trochę liści..kasztanów,jabłek...i dyni:)i już tworzy nam się piękny klimacik w naszych domach.Dla mnie dynia,była zawsze oznaką ,że za chwilę Wszystkich Świętych i już  całkiem  nie daleko w perspektywie inne,najpiekniejsze święta w roku:):).Zawsze byłam zwoleniczką dekoracji zrobionych własną ręką,niż tych ze sklepu.Dynia ,liscie,jabłka to nie jest wielki koszt...trochę pomysłu i nasze miejsce na ziemi,nabiera innego klimatu,a jaka frajda,że coś zrobiliśmy sami:):)Pościk wielce krótki...tylko...tylko się przyznam,że.....nie lubię zupy z dyni:):):)serdecznie pozdrawiam wieczorowo.



sobota, 15 października 2011

Nie wiedziałam że....


 Tęsknota tak bardzo boli...:)moja córka opuściła rodzinne gniazdo...poszła w szeroki Świat,aby spełniać nadal swoje marzenia.Tak...tego Ją uczyłam całe Jej młode życie...że marzenia trzeba realizować i wierzyć,że się spełnią.Nie przewidziałam jedneg,że będę tak bardzo to przeżywać:):):)Hmm....może będzie to zaskoczeniem,co napiszę...zawsze uważałam,że rodzicielstwo,jest wielką odpowiedzialnością,że nie sztuką jest mieć gromadę dzieci,ale sztuką jest wychować je,opiekować sie nimi,pomagać i NIGDY nawet w dorosłym życiu,nie zostawiać samemu sobie:)Dlatego mam jedno dziecko i staraliśmy się wychować je mądrze,myślę,że nam się udało.Czas tak szybko mija...i przyszedł dzień,kiedy poszła w  Świat realizować swoje dalsze marzenia...Ale,tego smutku..żalu i tęsknoty po prostu nie przewidziałam:):):)

piątek, 14 października 2011

Wianek i drewniany konik...

\

Za oknem jaka jest pogoda widzimy:)postanowiłam,zaczarować te brzydkie jesienne dni i..zrobiłam sobie różowy wianek:)Za tym kolorem,mało przepadam,ale teraz wydał mi się idealny ,jako bunt przed jesienną aurą:)Cóż mogę napisać..nie przepadam za tą porą roku i nie ma znaczenia,czy jest złota i kolorowa,czy tylko na niebie szare chmury się przemieszczają. -JESIENI nie lubię i już!:)

 

Do wykonania wianka wykorzystałam różową bibułę,wstążki,plastikowe jagody,które gdzieś tam leżały w zakamarkach którejś szuflady

 

A konik...konik jest przepiękny..sporej wielkości,drewniany,pomalowany w kolorze starego złota.I jest na biegunach:)Ten śliczny prezent,otrzymałam od córki...moze trochę,na otarcie łez...bo właśnie przeprowadziła się na stałe do stolicy:):)

 

Moja córka,doskonale wie co będzie mi  się podobać i Jej prezenty sa zawsze trafione i zawsze ogromnie mi się podobają.

 

A wianek....

 

A wianek juz zdobi(mam nadzieję,ze zdobi)mój kuchenny kredens...i zrobiło się różowo..cukierkowo w mojej kuchni:)ale niech tak będzie....w te jesienne,NIE lubiane dni:):)serdecznie pozdrawiam

poniedziałek, 26 września 2011

Inni mają gorzej....



Czasem gdy dotyka nas coś bolesnego..myślimy..dlaczego JA? dlaczego NAM? i wydaje nam się wtedy,że nasze kłopoty,nieszczęścia,są najgorsze,nie do przetrzymania itd.Dzis przeżyłam dziwne spotkanie..które wywołało u mnie takie refleksje...Od miesiąca czasu ,mam sposobność przebywać z kobietą,która jest cicha,spokojnaMyślałam,że widocznie  jest taka,że nie lubi rozmawiać,szanowałam to..Mało się odzywałam,starałam się nie zaprzątać,za bardzo tej kobiecie głowy, moją obecnością.Jak wiemy wszyscy,ludzie są różni,jeden paple bez opamiętania,drugi jest bardziej stonowany,spokojny i ja właśnie myślałam,że mam do czynienia z taką osobą,która lubi spokój,nie chce za wiele mówić o sobie.Aż do dzis.....USLYSZAŁAM- Wiesz, przepraszam,że tak mało się odzywam....ale półtora miesiąca temu, straciłam ukochaną osobę ,z którą bylam od 15 lat....Wieczorem był,a w nocy już Go nie było.Już na te słowa po prostu zamarłam..sluchałam dalej...Ale to nie koniec-(mówiła).W mojej pracy nie powiedziałm nikomu o tym nieszczęściu,nie plakałam,mimo to,moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa,zaczełam mieć stany takie, jak przed zawałem..często przez ten ostatni okres, zwalniałam się z pracy i wtedy mój szef z dnia na dzień,zwolnił mnie,mimo że pracowałam tam od 3 lat i byłam dobrym pracownikiem..ale nawet wtedy i tak nie powiedziałam mu z jakiego powodu tak się zachowuję.Ale to jeszcze nie koniec,mówiła dalej....Dwa tygodnie temu mężczyzna u którego wynajmowałam pokój,przyszedł do mnie  i oznajmił  mi...proszę wybaczyć,ale żenię się i..chcę aby Pani wynajeła sobie inne mieszkanie.W przeciagu półtora miesiąca,straciłam ukochaną osobę,zostałam bez pracy i pozbawiono mnie domu.Każde słowo,każde zdanie tej młodej kobiety,coraz bardziej wprawiało mnie w oslupienie,gdy zamilkła,to ja..nie umiałam wydobyć z siebie żadnego słowa.i tylko jedno przychodziło mi na myśl...Że nie zdajemy sobie sprawy,że inni mają gorzej....Jak często myślimy,że nasze kataklizmy życiowe są najgorsze..a przecież,wystarczy chwila,aby przekonać się,że tak nie jest...

niedziela, 18 września 2011

Trochę żartu...:):):)


Mój  znajomy zrobil mi niespodziankę i..takie o to wyczarowal zdjecia z moja osobą...obrazek z wachlarzem jest ruchomy:):)Glupio tak pisac o sobie...ale z jednym sie zgodzę NIEPOPRAWNA ze mnie romantyczka:):):)to zgadza sie bardzo:):)i pierwszy obrazek doskonale to oddaje:):) Z drugiego też bardzo sie śmialam..nie wiedzialam ze jestem aż  tak cenna:):):)


środa, 14 września 2011

Jesiennie w moim domu....

 

W moim domu cały rok panują jesienne klimaty i kolory...choć nie przepadam za tą brzydką częścią jesieni..pluchą..zimnem..wiatrem...za to ta część z słoneczkiem liśćmi  tańczącymi na wietrze  .bardzo mi się podoba:):):)

 

Takie też  kolory dominują w moim domu..brąz pysznej czekolady...złocisty kolor miedzi...wszystko stonowane i spokojne....do tego blask świec, zaświecanych z okazji lub bez okazji...lubię tak usiąść sobie po pracowitym dniu ...posłuchac muzyki...okryć się ciepłym kocem i....marzyć:):):)bo im jestem starsza moich marzeń przybywa:):):)

 

Takiego domu chciałam..takiego zawsze pragnęłam..pełnego starych mebli z  tak zwaną duszą...ciepłych kolorów...i taki właśnie   mam:):)tu czuję się najlepiej..tu wypoczywam..i tu jest mi po prostu dobrze:):tak po ludzku,zwyczajnie dobrze:):)

 

Jedno jeszcze marzenie się spełniło..dom przeniesiony został z kresów:):)w cudowne miejsce jakim jest Kraków,nic bardziej pięknego nie mogłam sobie wymarzyć.Wszystko tak jakoś cudownie do siebie pasuje....współgra..moje wymarzone miejsce na ziemi i mój wymarzony dom...:):)

 

I to jest wlaśnie...szczęście..takie malutkie szczęście..mieć wymarzone miejsce na ziemi...kochać i być kochanym i mieć po prostu ciepły dom:):):)


wtorek, 6 września 2011

Antyki...książki..wnętrza..kino..podróże....i...:):):)

 

I... ciuchy.....jak prawie każda kobieta uwielbiam się stroić:):)tym razem  trzeba było  wymyśleć kreację na wesele w pięknej kawiarni prawie na samym rynku Krakowskim.-pomyślałam ,pomyślałam i...postawiłam na...klasykę z lekką tendencją na okres lat 60tych

 

Wybrałam czarny żakiecik z rękawem 3/4,zapiety na jeden guziczek

 

Kwiat....rękawiczki niciane...suknia blado różowa,prostą,długość za kolano,bez rekawów..:)

 

Lakierowane buciki...torebka...

 

Jeszcze trochę tego i owego na twarz:):):)

 

No i...świetnie się bawiłam w otoczeniu antycznych mebli...Franciszka Józefa:):):)podjadając od czasu do czasu przepyszne dania:):)Ach zapomniałam dodać:):)że drugiej połowie także się podobało:):)ale na zdjęcia jak zwykle nie dał się namówić:):)pozdrawiam serdecznie:):)

piątek, 2 września 2011

Choć:):):)








Choć jestem okropnym mieszczuchem i nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu to...od czasu do czasu lubię uciec na łono natury:):)powdychać powietrze bez spalin,popatrześ na stare drewniane domy,usmiechnąć się do....kozy,baranka czy konika na pastwisku:)Jednym slowem odpoczynek mieszczucha:):):)dopiero co wróciłam z Barcelony i..wybraliśmy się na mały wypadzik do wsi Chochołów.chodząc sobie tak miedzy tymi drewnianymi domami.stwierdzilam że...bardziej mi sie tu podoba,niż w pieknej Barcelonie:):):)

Łączna liczba wyświetleń