Translate

piątek, 28 stycznia 2011

Moje pupile kochane...


ZNÓW CZYTAM


O maltretowanych zwierzętach...skóra cierpnie na karku...jak można?:)ludzie nie ludzie..nawet nie bestie:)!Czasami się zastanawiam nad tym,ze..losy zwierząt,czesto obrazują losy ludzi.Jednym los daje szczeście a innym...:Mówię do mojej Milenki:):)widzisz ,masz szczęście,że masz tak kochających Cie ludzi:):)mleczko zawsze w miseczce,jedzonko,noszona na rekach,przytulana,całowana:):)nie tak jak inne kotki.O własnie,przyszła do mnie:):):)Wie,wie kiedy o niej piszę,a do zdjęć to pierwsza  kotkowa modelka:):):)Miłość do zwierząt przyszła do mnie w bardzo małym  wieku:)Oj!mama sie ze mną  miała:):)nie przeszłam obojetnie kolo żadnego kotka,czy psiaka  na ulicy:)a już nie daj Boże!aby cos mu było! bo to bylo pewne,ze zabiorę go do domu:)nie zliczę ile wykarmiłam malych kociątek  sama,malutką pipką,zrobioną przeważnie z dozownika do lekarstw:):) No i tak mi już zostało na stare lata i...pewnie się nie zmieni:):)Chciało by się czasami powiedzieć-bądzmy ludzmi,a nie zwierzętami:)tylko że...czy my czasem nie obrażamy takimi słowami tych ostatnich?Dziękuję za wpisy pod ostatnim postem:)jeszcze nie wszystko wróciło do normy...ale pewnie za chwilkę będę znów śmiać się od ucha do ucha:):):)pozdrawiam .

Ja i on zawsze razem...choć innych domowników tolerował łaskawie,to ja byłam  jego przewodnikiem:):)zdjęcie z przed roku:)uwielbiał śnieg i mimo kagańca,wariował na całego w nim:):)


Mój wielki wilk...kiedy patrze na wszystkie zdjęcia z nim,od razu mam łzy w oczach,odszedł rok temu,po 14 latach wiernego bycia z kochajacymi go ludzmi

Łączna liczba wyświetleń