Translate

środa, 2 lutego 2011

Nie wiem jak to możliwe...:)


W tak zwanym międzyczasie,udało mi się skończyć firaneczkę do kuchni


Nie da się ukryć,że pracy przy niej było bardzo dużo


Materiał gdzieś mi zalegał od dawna w szafie..wiec uszyłam firaneczkę i zaczęłam haftować moim ulubionym rodzajem haftu.


A oto efekt końcowy:)uprasować ją dla mnie to nie lada sztuka:)ale warto się troszkę pomęczyć:):)pozdrawiam serdecznie

Dla miłośniczek robótek ręcznych...


Jak zobaczyłam to zdjęcie,uśmiech wypłynął mi na twarz....ale z drugiej strony,czy ten biedny kotek nie męczył się ,tak pozując w tym wszystkim?Przecież..nie było wtedy photoshopa:):)milego dnia z Krakowa.Nie wiem jak u WAS:)ale słoneczko całkowicie zapomniało o Krakowie:):)pozdrawiam

Łączna liczba wyświetleń