Translate

środa, 2 lutego 2011

Nie wiem jak to możliwe...:)


W tak zwanym międzyczasie,udało mi się skończyć firaneczkę do kuchni


Nie da się ukryć,że pracy przy niej było bardzo dużo


Materiał gdzieś mi zalegał od dawna w szafie..wiec uszyłam firaneczkę i zaczęłam haftować moim ulubionym rodzajem haftu.


A oto efekt końcowy:)uprasować ją dla mnie to nie lada sztuka:)ale warto się troszkę pomęczyć:):)pozdrawiam serdecznie

8 komentarzy:

  1. Napracowałaś się, ale efekt faktycznie widać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. no to gratulacje,nie wiedzzialam ze tez Cie porywaja robotki reczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pracochłonne to są rzeczy, haftowanie, potem wycinanie, ale efekt - finezja. Ja, Bellu, wyglądam teraz jak kotek poniżej, okulary na nosie, wokoło kłębki kolorowej włóczki: sweter robię, duży, z wrabianymi wzorami, a natchnienie przyszło z tureckiego bloga dzierganego.
    Pozdrawiam Maria z Pogórza Przemyskiego

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrowienia dla wszystkich:):)i dziekuje za idwiedzinki

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieki Atenko usciski z Krakowa:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Firaneczka jest cudowna. Podziwiam Cie za jej zrobienie bo haft tego typu bardzo pracochłonny.Bardzo ładnie wyglada.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń