Translate

sobota, 4 września 2010

Kobieta z parasolką...część 2

Klamka zapadła....już nie było odwrotu,stałam na środku kuchni...byla cała biała..czysto....meble białe ,ze srebrnymi  szyldami,oszronionymi szybkami,za którymi  stały porcelanowe talerze,kubki,szklanki z pieknymi metalowymi uchwytami.
Ciemne drewniane podłogi.kwieciste firanki w oknach..Pani położyla mi rekę na ramieniu...proszę wejdź...zaprosiła mnie gestem do pokoju. Weszłam.....pokój byl inny niż wszystkie które do tej pory widziałam:)mahoniowe meble,wspaniały komplet do siedzenia na środku ,obity w tkaninę, w brązowe kwiaty na złotym tle...na ścianach obrazy, z których patrzyly na mnie oczy postaci,dziwnym trafem podobne w wyrazie do oczu włascicielki mieszkania.Dzis wiem,ze to byli Jej przodkowie:) Proszę usiądź..usłyszałam,skromnie z rękami na kolanach ,usiadałam na wskazanym miejscu.Dzis uleciało mi już  z głowy,jak długo byłam...ale pamiętam jej godność w ruchach...miły uśmiech,który mnie zupełnie zbił z tropu,ciemną,skromną sukienkę,korale. Poczęstowała mnie herbatą i ciastem,jakie było?:)juz nie pamiętam...:)Mój strach prysł jak bańka mydlana..grzecznie powtórzyłam to,co przekazać miałam od  mamy.Przyszedł czas,abym opuscila mieszkanie i właścicielkę.....dygnełam na pożegnanie i już chwyciłam klamkę, gdy uslyszałam,Wiesz,jak tylko chcesz,mam dla ciebie prezent:)znikła za drzwiami pokoju,gdy wróciła ...  trzymała porcelanową baletnicę,która w swoich  rękach trzymała rozkloszowaną szeroko spódnicę...to dla ciebie, powiedziała. Oniemiałam z zachwytu,szerokimi oczami patrzyłam na cudeńko którego stałam się właścicielką:)dziękuje, szepnęłam. Od tamtego spotkania minęło parę dni...przyszedł poranek.ciepły ,wiosenny,my dzieciaki bawimy sie na dole,a na górze..znów usiadła Ona....nieśmialo podniosłam wzrok do góry....Pani z pod swego koronkowego parasola lekko się uśmiecha,jej oczy wydawały się teraz  pełne innego wyrazu.ciepła,rozbawienia,a może tylko mi się tak wydawało... i. nagle.....czy mnie wzrok nie mylił?puściła do mnie oko:):):.uciekłam wzrokiem)i zaczełam szukać potwierdzenia tego co widziałam u moich koleżanek....ale One....były zajęte zabawą:) nie widziały tego co ja................ps.fot.Róża Sampolińska,modelka,moja córka z kotem Frankiem:)

6 komentarzy:

  1. Jesteś Mistrzynią suspensu...tak trzymać w niedokończeniu :-)
    Już jestem usatysfakcjonowana.
    Piękne zdjęcie i piękna kobieta z Twojej córki :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna historia.....Uwielbiam je czytać ,dziękuje Ci za nie :)Sylwia.....
    Zdjęcie z kotkiem na ręu piękne.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ para piękności :) Opowieść i fotografia ... Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  4. piekne zdjecie, jakby zabrac mu kolor to bedzie jak ze starej fotografi :)

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń