Moja maszyna do szycia nie próżnuje..w sobote czas wolny,wiec zabieram sie do szycia,bo ostatnio po tylu latach przerwy z wielką przyjemnośćią wracam do tej czynnosci.Tym razem kupiłam misia na prezent,a że był goły..uszyłam mu co nie co:):)do tego uszyłam torbę (torebkę wielce przepastną) i serduszko.Inne zdjecia zamieszczam w moim nowym blogu Smak Czekolady,wejscie pod moim zdjeciem- prosze kliknąc na na napis WYSWIETL MOJ PELNY PROFIL-przepraszam że o tym pisze,ale spotkalam sie z tym,ze niektore Duszyczki chcialy by inne blogi zobaczyc a nie wiedzą jak.Pozdrawiam ze słonecznego,lecz mrożnego Krakowa
sobota, 26 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
Wspomnienie dawnych lat...
Modelinowe naszyjniki,wspomnienie dawnych lat...
Wszędzie w naszym domu napotykam je....jakiś leży w szklanym kieliszku,inny w sekretarzyku,modelinowy koral czasem wpadnie w łapki naszej kochanej KiciKoci jak nazywamy naszego dachowca:)choć tak naprawdę,ma na imię Milenka:)Od czasu do czasu wyciągam zwykłe pudełko modeliny i tak sobie przypominam dawne czasy...a dlaczego??
Jako młoda dziewczyna wpadłam na pomysł,robienia z modeliny,korali..to były dawne czasy,kiedy w sklepach prawie nic nie było...a ja tak bardzo chciałam być kolorowa i inna:):)
Gdy zrobiłam pierwszy sznur,moje koleżanki od razu zauwazyły je na mojej szyji:)i..tak sie zaczeła masowa produkcja:)W przerwach lekcyjnych,w czasie dojazdów pociągiem:)do mojego ukochanego PLASTYKA,w domu w każdej wolnej chwili.Obdarowałam duzą cześc moich koleżanek:)
I tak sobie paradowałyśmy w tych koralach,uśmiechając się na widok zachwyconych chłopców:):)Mineło od tamtej pory..tyle lat:)a ja...czasami znów sięgam po modelinę aby jakiś Wianek poczynić...jakieś Korale i wtedy...czas staje w miejscu,a ja mam znów 17ście lat i pochylona,pieczołowicie lepię listki kwiatków:):):)do następnego naszyjnika:):)Pozdrawiam z...zimowego Krakowa:):)
sobota, 19 lutego 2011
piątek, 18 lutego 2011
Prawie zawał serca...przeżyłam dziś...
Dwa świeczniki,które pasują idealnie do mojego krzesła,które to MAJU wypatrzyła swoim okiem na moich zdjęciach,serduszka,na których jest moja córka i..dziewczynka,której fotografie tak bardzo lubimy,piękna koronkowa serwetka
Do tych cudeniek,był dołączony liścik z tak ciepłymi słowami...ze aż łezka mi się w oku zakręciła...
MAJU droga.....nie wiem czym sobie zasłużyłam,na tyle dowodów sympatii,bo..napisałaś mi o powodach:)ale przecież to są błachostki w porównaniu do tego co dziś od Ciebie otrzymałam..Ogromnie Ci dziekuję...pisze o tym w poście,bo chcę aby i inni wiedzieli o tym jakie masz cudowne kochane serce i sprawiasz wielką radość człowiekowi..którego tak naprawdę nie znasz:):)to jest..niesamowite:):):)
wtorek, 15 lutego 2011
Serduszkowe poczynania...
Efekt pracy wczorajszego dnia i dzisiejszego,choć jak to razem złączyć..to zabrało mi to wszystko raptem z cztery godzinki,na więcej nie mogę sobie pozwolić,bo inne obowiązki czekają:)
Zakupiłam wczoraj maszynę do szycia,oczywiscie trzeba było już i od razu:):):)zobaczyć czy dobrze szyje:)i tak o to powstały te serduszka Serduszka w kolorze czekolady i karmelu:)Krótki poscik dziś,bo co się będę rozpisywać,narobiłam się i już,ale efekt mnie cieszy:)
Jak zwykle pobuszowałam po moich zakamarkach:)i wykorzystałam to co miałam w domu:)koronkę zrobiłam na szydełku
poniedziałek, 14 lutego 2011
Uwielbiam tu być:)
piątek, 11 lutego 2011
Ach...:):):)
Poduszeczka i serduszko są cudownie wykonane z niezwykłą precyzją i kunsztem,sama nie mogę sie napatrzeć na te cudeńka:)
Tyle zdolnych ludzi jest na Świecie.Własnie dociera do mnie poduszeczka i serduszko wykonane przez moja znajomą....bedzie to dla mnie niezwykła pamiatka...bo na zdjeciu jest ktos mi bardzo bliski:):)
czwartek, 10 lutego 2011
Zaczęło się od małego dramatu...:)
Zaczęło się od małego dramatu,jakiś czas temu..przerwałam sobie ucho...lata noszenia kolczyków zemściły się na mnie okrutnie:) Pewnego dnia w czasie jazdy samochodem,poczułam ze zsuwa mi sie kolczyk.To nic pomyślałam.Jednak jak zatrzymałam auto i popatrzyłam w lustro:)!!koniec ucha przeistoczył się w języczek węża:):)Popadłam w kompletną panikę,co ja zrobię!,jak ja wyglądam!
Oczywiście wizyta u jakiegoś pana doktora w moim przypadku nie wyszła,unikam ich,jak tylko mogę i nawet w tej sytuacji pogodziłam się z faktem,że nie będę już nosić kolczyków.Zakryłam uszy włosami, które właśnie zapuszczam i...pogodziłam się z losem:):) Ale jak to kobieta,już jakiś czas temu,ta sytuacja zaczęła mnie uwierać,wiec myślę i myślę:):) Przecież mogę nosić klipsy!!!Uszczęśliwiona moim pomysłem zaczęłam szukać klipsów które by mi odpowiadały.I tu...zaskoczenie NIGDZIE ich nie mogłam dostać!!
To już całkowicie popsuło mi nastrój,już myślałam,że będę musiała pogodzić się z brakiem takiej fajnej ozdoby na moich uszach,ale przypomniałam sobie,że.....mam znajomą z innej strony internetowej...Napisałam do niej,prosząc o pomoc.Tą osobą jest...Paulinka,z MAŁEJ MANUFAKTURY:)obecna jest także i tutaj w blogowym Świecie:)która zajmuje się wyrobem biżuterii. Paulinka wyraziła zgodę i oto od wczoraj jestem posiadaczką tych ślicznych kolczyków.Są przepięknie wykonane!Ze srebra i kryształu górskiego,ten kamień najbardziej lubię.Hm...tak sobie myślę,znak czasu...Że nie tylko przyjażnimy się i lubimy w Świecie realnym...ale i w tak zwanej Sieci nawiązują się wspaniałe relacje i..jak widać nawet w takiej dość dramatycznej sytuacji,ktoś ci pomaga:):):)Pozdrawiam wieczorową porą...:):):)
środa, 9 lutego 2011
Przez różową szybkę...
wtorek, 8 lutego 2011
Miłe zaskoczenie!
Otrzymałam dziś przemiły prezent,który mnie ogromnie zaskoczył.Adresik mi nie znany...otwieram pudełeczko a tu...same cuda:)piękne kryształowe serduszko,w środku drugie wykonane haftem krzyżykowym,cudowna biała serwetka.
A do tego slicznej urody karteczka z motywem różanym....gdy ją otworzyłam i przeczytałam...już wiedziałam To Bożenka!czyli BOŻENAS obdarowała mnie tak hojnie
sobota, 5 lutego 2011
Jak to jest z nami kobietami?
Usłyszałam,że..kobieta ma usługiwać mężczyznie,gotować i prowadzić dom,a on..wcale nie musi zarabiać,w jego mniemaniu nic się nie zmieniło od dawien dawna.Cóż..chyba zrobiłam się zielona ze złości,bo takie postrzeganie roli kobiety,zupełnie do mnie nie przemawia.Starałam się tłumaczyć..ze czasy już nie te,ze ludzie pracują razem...i prowadzenie domu,spoczywa na dwojgu rodzicach,czy też partnerach
Ale,mój Pan ani myślał słuchać,miałam wrażenie,że przeniosło go w nasz czas niepotrzebnie.A tak swoja droga...mieszka z matką,kawaler i przez całe życie ona robiła za niego wszystko.Hm...wiec rozumiecie:):):)Przystojny,męski,ale te poglądy byrrrr.Wiec jak to jest z nami kobietami?Moje zdanie jest jasne od kiedy byłam nastolatką,podział obowiązków,żadne zamęczane drugiej osoby,a kochany człowiek przed telewizorem,w kapciach i mówi....podasz mi herbatę??nie..ja za take coś grzecznie dziękuję.
piątek, 4 lutego 2011
Nie obrażając wilka...
Czasami problemy i samo życie dopada nas podstępnie od tyłu jak przyczajony wilk.Chwała temu co potrafi taki atak przetrzymać.Jak to mówią co nas zabije to nas wzmocni....ale przecież różnie to bywa.Pamiętam takie słowa,które często moja babcia wypowiadała.NIE WYSZŁO TO PANU BOGU-przeważnie mówiła to w kontekście starości...Gdyby się tak zastanowić nad życiem,możemy wiele pytań sobie zadać,odnośnie przebiegu tego życia i różnych życiowych doświadczeń,czy tak zwanych zakrętów życiowych.
Jedno z biegiem lat do mnie mocno dotarło,warto słuchać starszych ludzi.Sama siebie pamiętam,że będąc nastolatką,mało słuchałam...wydawało mi się,ze wiem lepiej...ze tak nie jest...itd Po latach już wiem,ze mądrść życiową naprawdę zdobywa się z wiekiem.Ale do tego musiałam dojść w momencie polowy swego zycia:)
Niech już skończy się ta zima bez słoneczka i niech wszystko powraca do normy,a my nabierajmy nadal tak zwanej mądrości życiowej:)pozdrawiam
środa, 2 lutego 2011
Nie wiem jak to możliwe...:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Łączna liczba wyświetleń
165,990