Translate

niedziela, 12 września 2010

Cenniejsze od skarbu...

Idą przez moje życie wraz ze mną.Są w chwilach szczęścia,są w chwilach smutnych. Przypominają o wielkiej miłości ,która narodziła się gdy miałam 17 ście lat...Przypominają o dnu,kiedy czułam się najszczęsliwszą kobietą na Świecie ,bo u mego boku stał Ktoś dla mnie bardzo ważny ,kto wie czy nie najważniejszy w moim życiu.Moje rękawiczki ślubne.Jedno mnie bardzo zdumiewa,że mimo upływu 25lat,wciąż są białe jak śnieg:)Przypominają  mi o wszystkim-Małym stresie,wyszukiwaniu materiału na suknię do ślubu cywilnego:)miala być w stylu Hiszpańskim,czerwona jak maki i taka była,wreście zdobyłam chusty czerwone z atłasu i właśnie z nich powstała.   Przypominają o pięknej sukni do ślubu kościelnego,wypatrzonej w komisie,a jakby  przeniesionej z dziewiestnastego wieku.Przypominają o białych  szpilkach,które przywiozła mi siostra z ..Krakowa,które teraz stalo sie moim miejscem na Ziemi:)Tyle wspomnień....i jedne białe rękawiczki:).ps zdiecia w miejscy na Ziemi

sobota, 11 września 2010

To miał być zwykły dzień....

Tam 8sma rano,u nas 15sta...wróciłam z pracowni i zabrałam się do lepienia pierogów. Mąż,córcia byliśmy wszyscy w domu.Nucę sobie pod noskiem..jestem szczęśliwa,wesoła i nic nie zapowiada tego co za chwilę usłyszę.Nagle- CHOĆ choć szybko!!samolot uderzył! Zostawiam wszystko na stolnicy,nie wycieram rąk z ciasta...wbiegam do pokoju,zaniepokojona dziwnym zachowaniem mego męża.. Od progu na ekranie telewizora widzę palącą się wierze,słyszę co mówią reporterzy....patrzymy. Jaki straszny wypadek mówię....minuty uciekają i wtedy na naszych oczach..drugi samolot wbija się w drugą wierze,serce zaczyna bić mocniej,teraz już wiem TO NIE WYPADEK to NAPAŚĆ. Wszystko przestało mieć znaczenie,obiad poszedł w zapomnienie. Jak weszłam do pokoju w połowie dnia,tak z tymi brudnymi rękami z mąki i ciasta ,zostałam do wieczora. Patrzyłam i patrzyłam na  ekran telewizora,wciąż nie mogąc uwierzyć w to co widziałam ...od  tego czasu minęło 9 lat. Skłamała bym mówiąc,ze myślę o tej tragedii codziennie,lecz w taki dzień jak dziś,wszystko wraca...

Leżał sobie taki biedny...

Od 20 lat zbieramy starocie,to moja pasja,po części mój zawód. Zaczęło się od..starego zniszczonego budzika,z latami przyszły lampy naftowe,bibeloty,obrazy,meble.Rzeczy tym bardziej cenne ,nie w sensie dosłownym,ale cenne pod względem wspomnień, jak do nas trafiały. Kupować w Dessie ,to proste,też się przydarzało,ale najbardziej cieszyły te..przywiezione z Bieszczad,wyszperane na strychach,małe prezenty od ukochanych ludzi,kupowane na targach staroci,małych bazarach:)Jednym takim małym cudem jest,naszyjnik. to bylo dość dawno.Świtem, rankiem ,jeszcze w moim rodzinnym mieście pobiegłam sobie na taki targ,wtedy mozna było wypatrzeć tam cudne rzeczy za naprawdę małe pieniądze. Taka wyprawa dla mnie była zawsze przygodą ,co znajdę?wypatrzę?przyniosę szczęśliwa do domu;)Chodzę sobie i chodzę i w pewnej chwili zobaczyłam stare szale z przepięknych materiałów,nie nosiłam ich nigdy,ale często wykorzystywalam do ozdoby domu,szyłam poduszki,lambrekiny do okien itd.pochylam się i tak sobie odkładam jeden,drugi....gdy podniosłam do góry ostatni który leżał,zobaczyłam pod nim.....naszyjnik,małe cudo,zlote,ale ani grama w nim złota,perełki,nieprawdziwe...i co z tego:)jak jest pięknym przedmiotem wykonanym dawno temu;)I tak oto zostałam posiadaczką tego małego cuda:)które teraz gdzieś tam sobie przechowuje w zakamarkach skrzynki na biżuterię,od czasu do czasu wyciągam go i..uśmiecham się na wspomnienie tego naszego pierwszego spotkania:) zdiecia w Miejscu na Ziemi

piątek, 10 września 2010

Nie mogę...:)

Nie mogę mieć Amora i Psyche...więc zbieram małe  rzeczy z alabastru. Ta kolekcja jest coraz większa,przedwojenne drobiazgi ,które cieszą moje oczy;)słonik...pojemniczki..przycisk do papieru...dzbanek.Z każdą tą rzeczą łączy się jakieś wspomnienie:)ale o tym opowiem innym razem.:)...zdiecia w blogu Miejsce na Ziemi,pozdrawiam jak zawsze serdecznie,miłego wieczorku:)

czwartek, 9 września 2010

Amor i Psyche...

Opowieść poniżej...

Spotkanie po latach....

LEKCJA ...siedzi trochę znudzona, z opartą głową na ręce,juz nie może doczekać się dzwonka. A teraz drogie dzieci(dzieci:)a mamy po..17lat)myśli.Drogie dzieci, chce wam pokazać jedną z piękniejszych rzezb...zobaczcie.Podnosi wzrok,to co widzi zapiera jej dech,biały marmur,bielszy od najbielszego śniegu,anioł pochylony nad kobietą. Ona z czułością podnosząca ręce do góry.Tyle w tej rzeźbie piękna,,miłości,nie mówiąc o kunszcie wykonania.Wie już, że  ta rzeźba zapadnie jej gdzieś w zakamarki duszy i..zostanie tam na zawsze. Dzwonek,koniec lekcji,pierwszy raz  oddała by wiele ,aby tak szybko nie dzwonił.  PO LATACH-Paryż,Luwr...chodzi po komnatach jak Alicja w Krainie czarów,staje przed rzeźbami,obrazami i myśli,przecież się o tym uczyłam..to przecież znam. Sztuka stała się rzeczywistością ,zaklętą w kamieniu,lub namalowana farbą,to nie jest  już kartka zadrukowanej książki ze zdięciem.Zachwyt...to czuje całą sobą.Następna i następna komnata......stoi po środku jednej z nich,gdy nagle czuje nieodpartą chęć aby odwrócić głowę..robi to....Minuty mijają,ona patrzy i oczom nie wierzy,nieopodal wejścia na postumencie stoi JEJ rzeźba...jeszcze piękniejsza niż na pożółkłych kartkach książki o Historii Sztuki....ps.AMOR I PSYCHE,ANTONIA CANOVY
GRY

Łączna liczba wyświetleń