Translate

niedziela, 23 stycznia 2011

Za oknem szaro...


Nawet w Krakowie może być czasem nieciekawie:)Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza:)już wole śnieg po pachy:)więc na osłodę wstawiam stare widokówki z wdzięcznym tematem dzieci:)Zawsze gdy tylko takie sobie pooglądam,uśmiecham się od ucha do ucha i od razu mi lepiej:)wiem,ze są ludzie którzy nie uznają zachwytów,nad takimi zdjęciami,ja...tego nie rozumiem.Takie zdjęcia z dawnych lat są dziedzictwem minionego czasu.Tyle można z nich wyczytać.Stroje itd.mnie to zawsze fascynowało:):)zresztą wiem,ze dużo ludzi podziela taki zachwyt,za tymi odległymi czasami:):)


Tą dziewczynkę wielu zna,los Jej tragiczny wstrząsnął mną ogromnie.Jak widać i w tamtych czasach...nie brakowało złych ludzi


Teraz dopiero gdy zaczęłam zbierać,tak na poważnie zdjęcia i widokówki starodawne,zobaczyłam,jak jest ich naprawdę wiele.Co chwila napotykam zdjęcia zupełnie mi nieznane i bardzo urocze!Pozdrawiam serdecznie i juz uciekam:)dzis czeka mnie wielka przyjemność.Herbatka i pogaduszki z moją córką...zawsze mi tych spotkań mało.Rodzice ,których dzieci prowadzą już od jakiegoś czasu samodzielne życie,wiedzą o czym mówię:)cieżko się przyzwyczaić do takich zmian,a wydawało mi się,że ze mnie,taka nowoczesna mama:):)Mamy mają gorzej,tatowie sobie radzą:)

piątek, 21 stycznia 2011

Takie to stare,wyświechtane....:):):)


A mimo to miłe sercu:) Nie mogę nazwać KOMPLETEM ,tego co zostało z kompletu filiżanek i spodków mojej mamy.Te ślicznie turkusowe filiżaneczki,pamiętam z naszego rodzinnego domu od zawsze:):):).Wtedy mało na nie zwracałam uwagi.A teraz,całkiem niedawno,moja mama zapakowała mi go do Krakowa,a drugi podobny ofiarowała mojej córce.Trzy dni temu szukałam czegoś w zakamarkach kuchennej szafki i..natrafiłam na te zielone cudeńka.Odrapane to,to,szkliwo gdzie nie gdzie już schodzi,a mimo to, tak bardzo lubię te filiżaneczki.Lata 60-te, to bardzo wczesne lata młodości mojej mamy:)i wtedy jako młoda gospodyni domowa,zakupiła ten komplecik,który ja teraz,już mocno sfatygowany mam w swoim domu:):)pozdrawiam wieczorową porą:)

środa, 19 stycznia 2011

W mojej łazience...


W mojej łazience pojawiło sie nowe pudełeczko,tym razem malutkie,na małe akcesoria łazienkowe.Jak te samodzielnie wykonane rzeczy cieszą..co z tego,że można już wszystko kupić i mieć,jak to co samemu zrobisz sprawia najwięcej radości:):)


Trochę czasu..stara koronka,umiejętność robienia na szydełku.pomysł jak to wszystko skomponować w sęnsowną całość..i jest:):)


Nie zabierają mi te rzeczy dużo czasu,ale jaka frajda przy ich robieniu:)tylko druga połowa,zastanawia się po co mi...kolejne pudełko??:):):)i gdzie ja to wszystko pomieszczę:):):)?


Ach Ci panowie:)..nie rozumieją kobiet:):)


My przecież upchniemy każdą rzecz i na dodatek wszystko będzie ładnie wyglądało:):):).A że kolejne pudełko..a co mi tam,niech cieszy oczy:):):)

wtorek, 18 stycznia 2011

Mania,mania,mania...


Pojemniki przestały u mnie z..15 latTeraz przyszedł na nie czas:):)


Tutaj umiejetność robienia na szydełku jest nieodzowna:)dzieki babciu,ze mnie nauczyłaś baaaardzo dawno temu:)


A przy sposobności przypomniałam sobie pewną dawną przygodę.Jak mój wielki wilk miał trzy miesiące(teraz już go nie ma od roku,umarł po 14 latach bycia z nami)zaczęłam haftować zasłonę do drzwi i na okno do kuchni.Wymyślilam skomplikowany wzór i zabrałam się do pracy:) Wyszywałam to cudeńko z..pół roku,wiec jak skończyłam,byłam ogromnie szczęśliwa:):)i dumna z siebie. Powiesiłam firaneczki w oknie i na szklanych drzwiach,haft prezentował się wspaniale!w kuchni pełnej staroci i miedzianych garnków.I to moje cudo wisiało tam...CZTERY DNI! Mój kochany Astorek po prostu mi ją ZJADŁ,wiadomo nie w całości,ale nie nadawała się już do powieszenia:)Teraz z tej przygody śmieje się wesoło,ale wtedy,nie było mi do śmiechu i płakałam w niebogłosy...Oczywiście Astorciowi włosek nie spadł z głowy..bo temu mojemu cudowi:):)wybaczałam wszystko.Rodzinka zawsze mówiła ze im nie przepuszczę ale Astorowi to na pewno:):)tak też i było tym razem:)


Pojemniki byly kupione z solą do wanny,w tamtych czasach gdzie nic nie było,wydawały mi się przesliczne,wiec kupiłam ich 12..i zmienilam ich przeznaczenie,na pojemniki do przypraw:)


A teraz po tylu latach,zapomniane odnalazlam i ubrałam w nowe szatki:):)


P:ozdrawiam wieczorową porą:):)

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Do pudełka dziś wieczorem...


W ramach relaksu po pracowitym dniu,wziełam do reki dzbanek szklany i pomyślałam,że coś można by było z nim zrobić...


Wykorzystałam jeszcze to co mi zostało po robieniu pudełek.Więc stara koronka,perełki,sztuczny zamsz...


I tak powstał ten Lampion:)jeszcze tylko świeca i..nastrój mamy gwarantowany:)


Mam teraz miły dla oka komplecik z pudełkiem,które zrobiłam wczoraj:))


Na moim kuchennym oknie,prezentuje sie doskonale w towarzystwie innych starszych Panów:):):)


Niech w takim razie...zawsze oswieca nam drogę do domu,abysmy nie zapominali,co w zyciu jest najwazniejsze...


Ciepło..dom..rodzina...

niedziela, 16 stycznia 2011

To już chyba uzależnienie...:)


Musze się przyznać,że dziś mało  spałam.Po grypie- wczoraj zaczelam odnawiać szafę i..robiłam do 6 rano:)poszłam spać,w sumie jakieś 5 godzin,a w ramach relaksu..zrobiłam jeszcze pudełko:)Mężuś tym razem powiedział kategorycznie Nie i że szlaban dostanę na Bloga i Deccorię:):)!Ale cóż ja poradzę:)!


 Po prawie 2 tygodniach wolnego ogarnął mnie twórczy szał,nie cierpię bezczynności,więc dlatego takie efekty,zarywane noce i do roboty!Uwielbiam pracować w nocy,co nie znaczy,ze w dzień spię:)jestem typową sową.W nocy najlepiej mi się pracuje,czyta,rozmyśla.Cisza ,spokój,nikt nie przeszkadza. itd.Oczywiście druga połowa się buntuję,ale kiedy mocno zaspi...Ja mogę zająć się tym co lubię.antyki to w tej chwili uboczne zajęcie,jestem bardziej skupiona na ceramice.Te małe rzeczy,choćby jak ostatnio pudełka,to czysty relaks,nic więcej. A że cieszy oko,to już inna sprawa.:):)


 Moja córcia podgląda mnie na internecie,nie zawsze możemy się widywać:)i wiem,ze podobają się Jej te moje twórcze zapędy:)Trzeba,będzie jedno z pudełeczek,jej sprezentować:)Zaskoczyła mnie,oj zaskoczyła:)!!! że.....będzie chciała MALOWAĆ,kupiła sztalugi,farby,pędzle,to gdy usłyszałam,nie mogłam dać wiary:)!po jakimś czasie pojawiłam się u niej w domku i co widzę? na sztaludze dumnie siedzi.....namalowany kot:):)!!! no i powiem że...całkiem całkiem:)I tak to, nasze kochane dzieci,zaskakują nas pozytywnie:)i oby tylko tak było zawsze:):)


 Tu wracam do pudełka.W sumie wykonanie go NIE zajeło mi dużo czasu.Wszystko co mi potrzebne było miałam w domu.Pożegnałam się na zawsze z....piękną satynowa spódnicą w której paradowałam na Sylwestrze chyba z...15 lat temu:)ale warto bylo:)


 Sztuczny zamsz to chyba przeleżał w komodzie drugie tyle:):):)teraz w sam raz się sprawdził przy liściach do pudełka:):)

 No i jest...CAŁOŚĆ-chyba trzeba założyć jakiś sklep,bo za chwilkę nie pomieszczę się z tym wszystkim w domu:)Pozdrawiam serdecznie i...zmykam,pobyć z moja drugą połową.Bo..jakoś tak nie mam ochoty na ten szlaban:):)

Jeszcze nie wiem w którym miejscu,będzie miejsce docelowe,ale myśle że poradzę sobie:)


piątek, 14 stycznia 2011

Ach jak to cieszy...


Ukończyłam drugie pudełko z...czterech,tym razem przyozdobiłam je kamykami
 to wspaniałe uczucie robić coś samemu...ceramika,odnowa mebli,małe drobiazgi,tak jak te pudełka,radują bo tworzy się to wszystko z potrzeby serca:):)i radości swojej.Nie ma nic fajniejszego jak się widzi potem swoje rzeczy u ludzi:):):)to cieszy,prawda Mario:):)?


Zaplanowałam mały urlop,trochę pokrzyżowała mi je  grypa,ale w sumie jestem bardzo zadowolona,a teraz już dosyć lenistwa twórczego i trzeba się zabrać do pracy na wydatki dnia codziennego:)


Pogoda w naszym cudownym mieście nas nie rozpieszcza,szaro..nieciekawie,ale mimo tego,ślę uściski i pozdrowienia serdeczne,życząc miłego popołudnia:)

GRY

Łączna liczba wyświetleń