Translate

wtorek, 7 czerwca 2011

Milenka...wyjątkowy kotek:)

 

Tak sobie dziś podpatruje,co robi mój kotek..czyli Milenka.Nadziwić się nie mogę,że mając tyle kotów w domu,ten jeden,a właściwie ta..jest po prostu wyjątkowa:)Milenka zachowuje się  jak pies:):)robi Aport:):)potrafi przynieść w pyszczku zwiniętą kulkę ze czterdzieści razy..położyć przed swoim panem na biurku i...czekać,aby znów rzucił..Milenka rozmawia....nie jest to jakieś małe jednorazowe miauknięcie...Ona po prostu rozmawia,przekonuje do swoich argumentów:):):)patrzy mądrze w oczy i gada,gada,gada:):):):)

 

Milenka jest ogromnie honorowa:):)jak ćwiczy swoje kocie umiejętności na muszce...to nie omieszka panu przynieść jej ,pochwalić się,a potem...na oczach pana..po prostu zakończyć biednej muchy żywot:):)A gdybyście widzieli,jej oczy!...jaka duma i radość w nich się pojawia,kiedy może panu pochwalić się swoją zdobyczą:):)

 

Milenka..jest wyjątkowa:):)jeszcze pod jednym względem ...Została adoptowana,ze schroniska dla kotków:):):)i teraz odwdzięcza się nam za to ,na wszelkie sposoby....rozmawia,aportuje...patrzy zakochanymi oczami:):),jest zawsze czysta i nie robi żadnich psikusów:):):)wiecie,co mam na myśli:)Po prostu wspaniały kotek...acha:):)zapomniałam dodac,że jest śliczna:):)i ma..za duże uszka w stosunku do glowy..RADARKI,jak my je nazywamy.ale to już widać,na zdjęciach,że to sliczny kociak z pieknymi oczkami i za dużymi uszkami:):):)Miłego wieczorku życzę....

10 komentarzy:

  1. Śliczna jest ta Milenka! Cudne ma oczęta, to niesamowite co o niej piszesz- to na prawdę wyjątkowa koteczka.
    Koniecznie proszę wygłaszcz i pomiziaj Milenkę ode mnie:-)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Milenka jest cudna! I to oddanie - coś pięknego :) Będzie z niej pociecha.
    Coś wiem na temat schroniskowych kociaków, bo też wzięliśmy jednego ze schroniska. Brzydal (bo tak go nazwaliśmy - nie było wyjścia!) przez dwa dni latał między mną, a mężem nie mogąc się zdecydować u kogo chce zasnąć na rękach albo nogach, bo nachętniej to by sie rozdwoił - tak był wdzięczny za zabranie. A ile czułości w sobie miał... Niestety w schronisku załapał jakiegoś wirusa, z którego koty żadko wychodzą. Próbowaliśmy walczyć o niego przez tydzień, ale nie udało się. Wtedy mój mąż po raz pierwszy przy mnie płakał, a nigdy nie był do tego skory...

    OdpowiedzUsuń
  3. Milenka faktycznie ma bardzo uroczy wygląd gadającego uszatka :) O wyjątkowości adoptowanych zwierzaczków i ich wiernej miłości do własnego "stada" ;) i ja miałam okazję przekonać się przygarniając kilkumiesięczną kotkę o puchatym (jak ona sama) imieniu Misia. :) Przesyłam serdeczne uściski dla Ciebie i przyjacielski głask dla Milenki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Milenkę!! ale Ty o tym wiesz :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocza ta wasza Milenka, podoba mi sie to ze przygarneliscie ja ze schroniska.
    Pozdrowionka sle

    OdpowiedzUsuń
  6. Sliczny kociak!Jak bylam mala to tez mialam kotke nazywala sie cola i tez zachowywala sie jak pies.Tak sobie mysle,ze nasze zycie bez zwierzakow byloby nudne, one naprawde potrafia kochac za nic,tak bezinteresownie.Pozdrawiam Cie sedecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna ta Wasza Milenka:)))a że koty uratowane przed zagładą potrafią byc wdzięczne to wiem sama po naszym Franku:))Ma jakby 7 zmysł miłości do ratowników:))))))buziaczek dla Ciebie i mizianko dla Milenki:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciepło napisałaś o swoim kocie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pieknie u Ciebie, zagladam czesto, choc nie zawsze zostawiam po sobie
    slad. Milenka slodzutka, wspaniala rzecz zrobiliscie, pozdrawiam serdecznie.
    PS. Piekny utwor w tle, czy moge wiedziec co to?

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń