Translate

wtorek, 29 marca 2011

Patrzę na sufit...

 

Patrzę na sufit...i pomysłałam sobie,że pokażę Wam drodzy moi moją lampę.Marzyłam o takiej od zawsze....ta lampa to wspomnienie minionych lat...pieknego filmu LALKA,wspomnienie męża z przed laty, od którego dostałam ją w prezencie.On wie co lubie:)

 

Podziwiam w niej  kunszt wykonania,ciekawe ornamenty..piękny kolor na ceramicznej czaszy.Jest po prostu..piękna:):)


A ja ...mogę sobie w jej swietle życ..czytać ksiażki..i patrzeć na sufit...:):):)Serdecznie pozdrawiam wieczorową porą.Jak to wspaniale,ze już mamy wiosnę:):):)

5 komentarzy:

  1. Ach tylko pozazdrościc takiej pięknj lampy z ciekawą historią i mnóstwem wspomnień.
    Metalowe okucia są niesamowicie strojne i urokliwe.

    pozdrawiam i życzę wielu cudnych wieczorów w świetle czarującej lampy

    OdpowiedzUsuń
  2. No jest na co popatrzeć, jest. Ja w belgowie w 99 proc zaopatruje sie w takie wmatowywane swietliki-nie ma na co patrzec, ale funkcjoinalne sa i tanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lampa rewelacyjna. Ma piękne metalowe okucia. Lubię tego typu rzeczy. Bardzo mi sie podoba.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam jeszcze całkiem niedawno bardzo podobną tylko z piękną drewnianą czaszą i ręcznie malowanym kloszem. Prezent również od męża...
    Została.
    Buziole kochana. W maju wybieram się do Krakowa więc może jakaś kawusia i lody w Kamelocie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna lampa, lubię takie dawne klimaty, teraz już takich lamp nie można zdobyć...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń