Translate

sobota, 25 lutego 2012

Sobotni wieczór...


Jestm zapracowana,zapracowana,zapracowania.Ucieczka w pracę pozwala uciszyć głowę i myśli...Ale po pracowitym tygodniu,wieczorem ,lubię uraczyć się czymś dobrym.Ot takie małe bonusy,drobne pryjemnostki,które umilają życie.czasem będzie to..czekolada:)czasem kieliszek ulubionego wina...A wczoraj...nie oparałam się kupnie ADWOKATA:):)biorąc butelke do ręki,uśmiechałam się,przypominając sobie moją babcię...która poczuła by się urażona,gdyby odwiedzający z rodziny,nie przynieśli jej tego ulubionego trunku.Tak mało trzeba,czasami,aby poczuć się szcześliwym....Więc,przyjemnego wieczoru życzę:):niech małe przyjemności umilają nam Życie:):)A jutro wieczorem....TEATR..i za to kocham moje miasto,teatr zaledwie ulicę dalej,na rogu dyskoteka,nieopodal kawiarnio-czytelnia.Po prostu nie ma jak sie nudzić w tym pięknym mieście:):)

3 komentarze:

  1. Lubię tu wpadać posłuchać muzyczki :) buziaki Bello! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też tak niewiele potrzeba do szczęścia :))Po pracowitym tygodniu,kolacja z M dobre winko i rozmowy:))))

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń