Translate

niedziela, 5 lutego 2012

Czasami warto polatać nisko....:):):)



Za oknem znów  zimno...Po bardzo intensywnym tygodniu,jakoś tak nie chce się wychodzić z domu.Słodkie lenistwo lubię,jak jest poprzedzone nawałem pracy:)wtedy po prostu cieszy:)Wczoraj zupełnie przypadkiem natrafiłam na You Tubie na piosenkę Iglesiasa...i przypomniałam sobie przygodę z przed paru lat:)Moja córka jest  od małego dziecka urodzoną szczęściarą...Tak zawsze było i mam nadzieję,że nadal będzie.Nie wiem..LOS Ją lubi:)odwdzięcza się chyba za to,że jest wspaniałą,młodą kobietą i nie chodzi mi tu o urodę,ale jej zalety charakteru Do czego zmierzam..Gdy miała jakieś 13 lat wygrała w Zetce dwa bilety na koncert Enrique,myśleliśmy,że żartuje,a okazało się to  prawdą:)Jest nas troje, więc postanowiliśmy jechać na koncert wszyscy i tam na miejscu dokupić jeszcze jeden bilet.O ile dobrze pamiętam,koncert odbył się w lecie,staliśmy w ogromnym ścisku ...Było bardzo nieprzyjemnie,tak naprawdę byłam przerażona,tym co się tam wtedy u wejścia działo.Gdy zaczęto wpuszczać do środka hali,tłum dosłownie oszalał.Tych krzyków,płaczu,ścisku nigdy nie zapomnę.W środku okazało się,że ta histeria nie była zupełnie potrzebna:)wszyscy się pomieścili.Jak ochłoneliśmy z przygód zafundowanych przed wejściem,już tylko czekaliśmy na rozpoczęcie koncertu:)No i zaczeło się...Enrique cały czas śpiewał  nad nami:):)Na takiej wielkiej platformie zawieszonej pod sufitem.Cóz tu pisać,chłopak jest po prostu piękny!!Ach te oczy:):)i tylko jedno bardzo się rzucało w oczy,że nie umie tańczyć:):)Przez cały koncert mimo różnych piosenek,nie zatańczył  ani razu,ale....te jego charakterystyczne rozkladanie ramion...słodki,przymglony wzrok,dotykanie ust...wszystko było:):)Już dzis nie pamiętam jak bawiła się moja dziewczyna i jej tato:)ale pamiętam,jak bawiłam się ja:):):)po prostu szalałam!!Kocham tańczyć i co tu ukrywać,poniosło mnie:):)Po koncercie,rozpaleni pełni wrażeń wracaliśmy do rodzinnego miasta.Po jakimś czasie zobaczyłam ten koncert w telewizji,juz wtedy wiedziałam że telewizja kłamie:):):)na ekranie w sumie niewielki tlum,który zajmował może połowę  hali ,tu wydawał się ogromem:):)Doskonale pamiętałam,gdzie wtedy stałam i.....ku mojemu zaskoczeniu rozpoznałam siebie na ekranie:):)To była taka mała przygoda z Enrique:):)Gdy teraz na niego patrzę,zastanawiam się ile ma lat:)bo..zupełnie sie nie zmienił i tak sobie myślę-może ta muzyka nie jest wysokich lotów:)ale czasem warto polatać nisko:):):)dla fajnej zabawy:):):)

2 komentarze:

  1. i ja pamiętam te czasy gdy świat oszalał dla Niego..:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo go lubię.

    Zapraszam do zabawy u siebie.

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń