Trochę wiosny zimową porą...:):):)w Krakowie bialy puch ściele sie wszedzie...pozdrowienia słoneczne i cieple z mojego kochanego miasta:):)spokojnej nocy,pieknego poranka,przyjemnych zaskoczeń w czasie dnia...:):)
wtorek, 30 listopada 2010
niedziela, 28 listopada 2010
Przemiana...
PRZEMIANA dziecka w kobietę jest niewyobrażalnym cudem. Czasem z brzydkiego kaczątka powstaje łabedz...czasem piękne dziecko zostaje piękną kobieta.Ten czas jest czasem fascynacji sobą,odkrywania swojego kobiecego JA.Droga takich przemian,jest i była dla każdej z nas różna.ale kiedy już przemiana dokonała się......zachwyt w oczach Panów wszystko mówi:)::).nie mam tu na mysli piękna tyko zewnętrznego,piękno wewnętrzne chyba bardziej zachwyca... moje następne małe dziełko w temacie o którym pisze.Pozdrawiam serdecznie ze słonecznego grodu Kraka.
piątek, 26 listopada 2010
Upływajacy czas...
UPŁYWAJĄCY czas liczony w miesiącach...roku..latach...Uśmiechem naszego niemowlęcia a zaraz potem,ślubu...,naszych wnuków..Liczony jedną,drugą zmarszczką,siwym włosem znów koło życia się toczy....ja jestem w polowie tego kola:):)tyle za mną ,ale ufam,ze jeszcze wiele przede mną...moja zabawa z photoshopem się nie kończy,widokówka mojego autorstwa:)
czwartek, 25 listopada 2010
Zakochana po uszy od lat...
Jego głos towarzyszy mi w życiu od lat..dla mnie to głos anioła...:)posłuchajcie jego i innych ktorzy cieszą moje uszy.....miłych snów:):)
W tej muzyce jest magia..dzieki niemu...
W tej muzyce jest magia..dzieki niemu...
wtorek, 23 listopada 2010
Posłuchaj....
ps...czy takiego pytania i odpowiedzi spodziewałyście sie,moje kochane:):)
poniedziałek, 22 listopada 2010
Bliźniaczy świat,wielka wola życia i tajemnica...
MIEĆ RODZEŃSTWO to wielkie szczęcie..mieć siostrę blizniaczkę...to podwójne szczęście.Świadomość tego, że było się z nią już w łonie matki,że miała taki sam nosek oczy buzię,jest już,sama w sobie, niesamowita..Podziwiam mlodziuteńką mamę:)która wydała na świat dwie dziewczynki,które nie dały się tak ot zaprowadzić do domu,bo..urodziły się w 7 miesiącu ciąży:):)Połowa lat sześćdzesiatych mało była łaskawa dla takich sytuacji.Mało kto dawal im szansę przeżycia,a one)wbrew temu co mówili lekarze,nie daly sie! Świat musiał już wtedy być dla nich bardzo ciekawy,że taka wielka wola walki w nie wstąpiła i za nic nie chcialy tak szybko go opuscic!!Z inkubatora nic nie pamiętały:):):)...ale oczami wyobraźni widzę jak..leżą koło siebie..kruszynki...pewnie czuły swoją obecność,pewnie w ich małych serduszkach kołatała się bojażn..strach...oddzielała je od siebie szyba a na okolo było pełno dziwnych aparatów,które miały ratować ich małe życie.Na szczęście los byl łaskawy i wreście rodzice mogli je zabrac do domu.Zachowało się zdjęcie ,gdzie szczęśliwa mama w rogowych okularach trzyma jedną z nich na ręku a przystojny tata:) trzyma drugą dziewczynkę.obydwie ubrane na biało w smiesznych czapeczkach{ jak koniec pieroga)Lata mijają tak szybko...były we dwie..czasem dalej od siebie,czasem bliżej,czasem się kluciły, aby potem się godzić i tylka jedną z nich ciągle dręczyla dziwna myśl i zarazem pytanie-bała się je wypowidzieć głośno,bała się zapytać wprost.....Dręczylo ją,że siostra pomyśli- zwariowała! to niemożliwe! tak się jej tylko wydaje!-.Ale przyszedł taki dzień, sprzyjający różnym dziwnym pytaniom i..zdobyła się na odwagę i ...zapytała.....cdn:):):):)
czwartek, 18 listopada 2010
Krzesło...
Jako ozdoba domu,spełnia całkowicie swoje zadanie...
Lubię na nie patrzeć..ktoś sie napracował...Rzeczy ładne,nie zawsze muszą być użytkowe...szkoda ze niektórzy zupełnie tego nie rozumieją:):):)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










