MIEĆ RODZEŃSTWO to wielkie szczęcie..mieć siostrę blizniaczkę...to podwójne szczęście.Świadomość tego, że było się z nią już w łonie matki,że miała taki sam nosek oczy buzię,jest już,sama w sobie, niesamowita..Podziwiam mlodziuteńką mamę:)która wydała na świat dwie dziewczynki,które nie dały się tak ot zaprowadzić do domu,bo..urodziły się w 7 miesiącu ciąży:):)Połowa lat sześćdzesiatych mało była łaskawa dla takich sytuacji.Mało kto dawal im szansę przeżycia,a one)wbrew temu co mówili lekarze,nie daly sie! Świat musiał już wtedy być dla nich bardzo ciekawy,że taka wielka wola walki w nie wstąpiła i za nic nie chcialy tak szybko go opuscic!!Z inkubatora nic nie pamiętały:):):)...ale oczami wyobraźni widzę jak..leżą koło siebie..kruszynki...pewnie czuły swoją obecność,pewnie w ich małych serduszkach kołatała się bojażn..strach...oddzielała je od siebie szyba a na okolo było pełno dziwnych aparatów,które miały ratować ich małe życie.Na szczęście los byl łaskawy i wreście rodzice mogli je zabrac do domu.Zachowało się zdjęcie ,gdzie szczęśliwa mama w rogowych okularach trzyma jedną z nich na ręku a przystojny tata:) trzyma drugą dziewczynkę.obydwie ubrane na biało w smiesznych czapeczkach{ jak koniec pieroga)Lata mijają tak szybko...były we dwie..czasem dalej od siebie,czasem bliżej,czasem się kluciły, aby potem się godzić i tylka jedną z nich ciągle dręczyla dziwna myśl i zarazem pytanie-bała się je wypowidzieć głośno,bała się zapytać wprost.....Dręczylo ją,że siostra pomyśli- zwariowała! to niemożliwe! tak się jej tylko wydaje!-.Ale przyszedł taki dzień, sprzyjający różnym dziwnym pytaniom i..zdobyła się na odwagę i ...zapytała.....cdn:):):):)
poniedziałek, 22 listopada 2010
czwartek, 18 listopada 2010
Krzesło...
Jako ozdoba domu,spełnia całkowicie swoje zadanie...
Lubię na nie patrzeć..ktoś sie napracował...Rzeczy ładne,nie zawsze muszą być użytkowe...szkoda ze niektórzy zupełnie tego nie rozumieją:):):)
środa, 17 listopada 2010
Trzydzieści lat...
...............................................................................
wtorek, 16 listopada 2010
Telefony..telefony...
Pamiętacie te czasy gdy...w telefonie bylo słychać...Rozmowa kontrolowana..:)lata 80ste.Miałam siedemnascie lat i..jakos mi to nie przeszkadzalo:)paplałam i paplałam co mi slina na język przyniosła:)a potem stan wojenny i telefony zamilkły...
Kiedyś telefon to...byl luksus:)ciezko to sobie teraz wyobrazić:):)czekanie latami na przydział...
Mi telefon kojarzy się z...oczekiwaniem:)z biciem serca,scisnietym gardłem...kiedy ukochany zadzwoni :):):)to były czasy:) a teraz ..telefon to..glos słodki mojej córci:)cześć mamusiu:):)
Kiedyś telefon to...byl luksus:)ciezko to sobie teraz wyobrazić:):)czekanie latami na przydział...
Mi telefon kojarzy się z...oczekiwaniem:)z biciem serca,scisnietym gardłem...kiedy ukochany zadzwoni :):):)to były czasy:) a teraz ..telefon to..glos słodki mojej córci:)cześć mamusiu:):)
niedziela, 14 listopada 2010
W promieniach słońca..
Pogoda zaskakuje w Listopadzie..wiec rano plecaki,dobry humor i..już nas nie ma:)Tym razem bliski wypad do Piaskowej Skały...Te widoki..zamek...Maczuga Herkulesa,jest co podziwiać i dotlenić płuca. Zapraszam..cd.zdjęć w blogu Miejsce na Ziemi pozdrowienia ze słonecznego,ciepłego Krakowa
piątek, 12 listopada 2010
czwartek, 11 listopada 2010
W salonie...
Zdjecie zrobione jest dla mnie wielką pamiatka..za chwile wychodzilam na przedstawienie dyplomowe mojej corki:)zaledwie rok temu...
W KAZDYM DOMU jest jakieś serce. W moim takim sercem jest salon,tu lubie przebywać,czytać ksiażki,rozmyslać...zapraszam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























